Recenzje

31.08.2022 21:52

The Last of Us Part I – recenzja gry. (Nie)potrzebny remaster?

Gry
10
0
0
10
0

The Last of Us Part I już za moment zadebiutuje na rynku. Wokół odświeżonego hitu Naughty Dog krąży wiele kontrowersji. Gracze zadają sobie pytanie – czy na pewno ten remake jest potrzebny? Odpowiedź na to pytanie nie jest taka jednoznaczna. 

Gdy tylko The Last of Us Part I zostało zapowiedziane na Summer Game Fest 2022, to w internecie wręcz zawrzało. Najgłośniej jednak słychać graczy, którzy negatywnie wypowiadają się na drugą już próbę odświeżenia tej gry. 

Nic dziwnego – wszakże pierwsze TLOU dostępne jest na PS4 i nawet wchodzi w skład PlayStation Plus Collection. Czy faktycznie był jakiś sens wydawania tej produkcji po raz trzeci? Sam nie wierzę w to, co mówię, ale owszem. Tylko że niestety nie wszystko jest takie kolorowe. Co warto wiedzieć o tym remasterze?

the last of us part I menu gry
Na początku wita nas znajomy widok. Wracają wspomnienia.

The Last of Us Part I – zatańczmy jeszcze raz

Oryginalne The Last of Us zadebiutowało na rynku w czerwcu 2013 roku, czyli już 9 lat temu. Produkcja Naughty Dog nominowana była do kilkudziesięciu nagród i większość z nich wygrała. Bardzo słusznie zresztą, gdyż ta gra twórców Crash Bandicoot czy Uncharted to kawał świetnej rozgrywki. Nic dziwnego, że postanowiono ją odświeżyć dla PS4, aby gracze, którzy nie posiadali PS3, mogli też przeżyć tę magiczną przygodę.

Dalej jednak nie zapoznaliście się z tym tytułem i nie wiecie, o czym on w ogóle jest? Otóż świat w The Last of Us opanowała zaraza, która zamienia ludzi w coś pokroju zombie. Najbardziej drastyczne przypadki całkowicie zmutowały nosicieli wirusa, tworząc z nich istne potwory. 

Historia skupia się na niejakim Joelu, który otrzymuje za zadanie eskortę młodej Ellie do miasta. W zamian ma otrzymać broń, która została „omyłkowo” sprzedana wrogiej frakcji, Świetlikom. W międzyczasie wychodzi na to, że dziewczyna skrywa pewien sekret, który może odmienić losy tego postapokaliptycznego świata. 

Sprawdź też: Premiery gier – wrzesień 2022 [TOP 10] (PC, PS, Xbox, Switch)

Choć remaster jest dostępny w kolekcji PS Plus, to jednak właśnie The Last of Us Part I jest obecnie najlepszym wyborem, aby w końcu zapoznać się z tym tytułem. Warto też wspomnieć, iż gra zawiera już w sobie dodatek Left Behind, gdzie poznajemy tragiczną historię Ellie sprzed spotkania z Joelem. Taki pakiet zapewnia około 17-20 godzin rozgrywki, w zależności od tego, jak radzicie sobie z tego typu produkcjami.

Warto wspomnieć, że już niedługo na platformie HBO pojawi się aktorska adaptacja gry, która zapowiada się naprawdę dobrze. Niedawno serwis udostępnił zapowiedzi nadchodzących produkcji, gdzie po raz pierwszy przedstawili serial „w ruchu”.

the last of us part I joel główny bohater
Czego by tu nie mówić – różnica graficzna względem oryginału jest ogromna.

Co zmieniło się w The Last of Us Part I?

Jakie konkretnie zmiany zaszły w The Last of Us Part I w stosunku do oryginału? Oczywiście tym, co pierwsze rzuca się w oczy, to oprawa graficzna. Gra śmiga na nieco odświeżonym silniku z drugiej części produkcji. Postacie nabrały rumieńców, promienie świetlne pięknie przebija się przez okna, a liście drzew kojąco kołyszą się na gałęziach. Nie jest to jednak najpiękniejszy tytuł pod słońcem, bo jednak od premiery The Last of Us Part II minęło już nieco czasu. 

Jedną z największych zalet The Last of Us był klimat tego tytułu, który obecnie jest po prostu jeszcze lepszy. Ten wymarł świat, o ironio, jest teraz bardziej żywy, zupełnie jak wszyscy bohaterowie. O wiele łatwiej wyczytać z ich twarzy emocje, te przerażenie, kiedy co chwilę trafiają na przeróżne tarapaty. 

Tereny są o wiele bardziej szczegółowe, sporo pomieszczeń miało remont, a światło obecnie robi świetną robotę. Naughty Dog z pewnością nie wykorzystało potencjału PS5, ale różnica w stosunku do oryginału jest bardzo odczuwalna.

To samo tyczy się samego gameplayu – ten w oryginale obecnie trochę się zestarzał i bywa „zbyt kwadratowy”. W tym przypadku mamy do czynienia z kalką dwójki i prawidłowo. Rozgrywka stała się o wiele przyjemniejsza. Dochodzi też możliwość ulepszania broni, zaczerpnięta prosto z TLOU Part II. Warto też wspomnieć, że zmianie uległo umiejscowienie znajdziek. Dlatego, jeżeli pamiętacie, gdzie co leżało, to niestety nie mam dobrych wieści. 

Techniczne nowinki – 4k, DualSense, Tryb Foto

Gra posiada dwa tryby graficzne – wierność i wydajność. Pierwszy oferuje rozgrywkę w natywnym 4k i 30 FPS, a dodatkowo produkcja wspiera technologię VRR. Tytuł też w pełni wykorzystuje możliwości DualSense i żeby tego było mało – w opcjach można samemu ustalić określone wartości wibracji itp. Poprawie uległo również AI. Raczej nie powinna zdarzyć się sytuacja, że Ellie sobie przebiega obok zbirów, a Ci nic sobie z tego nie robią. 

Wspomnę też krótko o trybie fotograficznym – choć dalej w moim rankingu króluje ten z Ghost of Tsushima oraz Spider-Mana, tak i tutaj można postrzelać nie tylko zarażonych, ale i ładne foty.

Ułatwienia i wspomaganie

Twórcy zapowiadali, że chcą uczynić The Last of Us Part I jak najbardziej przystępnym dla niedosłyszących, niedowidzących czy ogólnie osobom niepełnosprawnym. Słowa dotrzymali, ponieważ gra oferuje szereg ułatwień i wspomagaczy dla graczy, którzy cierpią na przeróżne choroby. Nawet tą lokomocyjną! 

Opcji ułatwień dostępu jest naprawdę od groma. Od takich bazowych jak ustawienia wielkości interfejsu czy czcionki i jej rodzaju, po tryb wysokiego kontrastu dla daltonistów czy audiodeskrypcje w przerywnikach filmowych. Można śmiało zmienić ustawienia sterowania dla osób, które mają ograniczone ruchy.

design poziomów w remasterze the last of us
Nowa oprawa graficzna tchnęła w ten wymarły świat drugie życie!

Sprawdź też: Premiery gier 2022 – w które będzie warto zagrać? (PC, PS4, PS5, Xbox, Switch)

Nie ma też problemu, aby wyłączyć np. migające światło czy trzęsienia kamerą. Kolejną funkcją jest np. transkrypcja dialogów za pomocą możliwości wibracji kontrolera DualSense. Pozwala to niesłyszącym lub słabo słyszącym graczom, oprócz napisów, odczuć ich intencję, intensywność. 

Opcji tych jest naprawdę wiele i opisanie ich to materiał na osobny artykuł. Jeżeli jednak zależy Ci na poznaniu ich wszystkich, to na blog.playstation.com znajduje się stosowny tekst.

Już The Last of Us Part II było kamieniem milowym, jeśli chodzi o ułatwienia dostępu, ale teraz Naughty Dog poszło o krok dalej. Te wszystkie możliwości robią ogromne wrażenie i cieszy mnie, że teraz jeszcze więcej osób może spokojnie zaznajomić się z tym tytułem. Twórcy przystosowali go pod naprawdę przeróżne profile graczy. Godne podziwu. 

zarażeni w TLOU
Gameplay w remasterze jest o wiele płynniejszy – aż chce się grać!

Czy remaster był potrzebny?

Pora w takim razie przejść do sedna – czy aby na pewno ten remaster był potrzeby? Na dobrą sprawę faktycznie wystarczyłoby po prostu odpalić odświeżoną wersję z 2014 roku. Niemniej – ta jednak już trochę się postarzała i to nie tylko pod względem graficznym. 

Nowa szata faktycznie cieszy oko, ale najważniejsze są zmiany w samej rozgrywce. Ta nabrała o wiele większej płynności, stając się o wiele przystępniejszą. Nie wspominam nawet o tych wszystkich ułatwieniach dla osób niepełnosprawnych, których pewnie nie było sposobności, aby wprowadzić je na starym silniku. 

Reklama

Dlatego owszem – The Last of Us Part I było potrzebne. Osobiście uważam, że jednak problem leży gdzie indziej. Konkretnie chodzi mi o model dystrybucyjny, który narzuciło Sony. Gra w dniu premiery kosztuje 339 zł (70$), a stali klienci (abonenci PS Plus) nawet nie mają co liczyć na upust. 

Jestem świadom, ile pracy włożono w ten tytuł, jednak na rynku w ciągu ostatnich lat pojawiło się mnóstwo tego typu remasterów/remakeów. Chociażby wspomniany wyżej Crash N.Sane Trilogy oraz Crash Team Racing Nitro Fueled. Warto też wspomnieć o np. Resident Evil 2 i 3 albo pierwszej Mafii

Czy gdybym wcześniej nie miał do czynienia z The Last of Us, to byłbym skłonny polecić ten tytuł? Bez wątpienia – ta gra z pewnością jest warta tych pieniędzy. Gorzej, kiedy ktoś dwukrotnie zakupił tę produkcję. W takim przypadku jednak lepiej poczekać na obniżkę, a wtedy brać bez wahania. 

Podsumowanie:
The Last of Us Part I to wzorowy remastero-remake, który tchnął drugie życie w tę produkcję. Jest ona obecnie o wiele przystępniejsza dosłownie dla wszystkich, gdyż twórcy dodali mnóstwo opcji ułatwień. Świetnie było wrócić do tego świata, jednakże dla wielu graczy problemem może być cena. Niemniej – prędzej czy później warto zapoznać się z tym tytułem.

10
0

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.