Rozrywka

13.06.2022 19:32

Warhammer 40,000: Darktide – co musisz wiedzieć o tym tytule?

Gry
5
0
2
5
0

Gra Warhammer 40,000: Darktide zmierza pewnym krokiem na nasze urządzenia. Czy to swoisty Left 4 Dead w mrokach odległej przyszłości? Prezentujemy najważniejsze informacje o tytule w pigułce.

Porównanie do gry Valve nie wzięło się z przypadku. Jeżeli ludziom ze studia Fatshark uda się spełnić oczekiwania graczy, osobiście nie mam nic przeciwko, by sukces L4D został powtórzony, choć w odrobinę innych okolicznościach.

Fatshark to twórcy m.in. gry Vermintide 2, która spotkała się z ciepłym odbiorem zarówno graczy, jak i krytyków. Można mieć zatem spore nadzieje w powodzenie całego projektu, gdyż Szwedzi mają doświadczenie w tworzeniu gier co-op. Porzucamy jednak realia Warhammera Fantasy na rzecz mroków 40. tysiąclecia, gdzie chaos, zepsucie i herezja szerzą się w zastraszającym tempie. I wtedy do akcji wchodzimy my…

Kiedy premiera Warhammer 40,000: Darktide?

Gra pojawi się w sprzedaży 13 września 2022 roku zarówno na pecetach i konsolach Xbox Series X/S. Wydaje się, że to ostateczna data, która nie zostanie już przesunięta. Przypominamy, że początkowo gra z uniwersum Warhammer 40k miała zadebiutować w 2021 roku. Weszła jednak w skład tytułów, których premiera została opóźniona ze względu na perturbacje związane z pandemią.

Darktide
Zelota, Weteran gwardii, Psyker i Ogryn – pełna drużyna zabijaków na usługach Inkwizycji

W 2021 roku Szwedzi planowali premierę gry na wiosnę tego roku, jednak Darktide zaliczył wtedy kolejną obsuwę. Fani nie powinni być zawiedzeni, gdyż nie wynikała ona z ogromnych zaległości. W jednym z oświadczeń twórcy zaznaczyli, że spowodowane było to ostatnimi szlifami i chęcią dostarczenia „najlepszych doświadczeń, jakie cechują co-op czteroosobowy”.

Czym jest Darktide?

Jeżeli jakimś trafem przeoczyłeś informacje dotyczące nowej gry w uniwersum Wh40k, to śpieszę z wyjaśnieniami. Fatshark opiera swoją grę o sprawdzone schematy, które zapewniły wielką popularność grom z serii Vermintide. Ponownie mamy tu do czynienia z kooperacją dla czterech osób na mapach, które wymagać będa wykonania określonych celów.

Rzecz jasna nasz zespół w trakcie wykonywania swoich zadań napotka przeszkody. Głównie w postaci fal przeciwników, kontrolowanych przez AI, które zrobią wszystko, aby wyeliminować nas i naszych kompanów. Do wyboru będziemy mieli kilka różnych klas (o nich więcej niżej), które będziemy mogli swobodnie modyfikować pod względem wyglądu oraz wyposażenia. Nie będzie tu zatem uprzednio wygenerowanych bohaterów, każdy gracz będzie miał wpływ na swojego bohatera.

Darktide miecz łańcuchowy
W grze nie zabraknie również legendarnego miecza łańcuchowego

Oczekujcie zatem ciasnych, klaustrofobicznych pomieszczeń Hive City i eksterminacji wszelakiej maści kultystów i mutantów, którzy służą mrocznym bogom chaosu. Kończyny będą latać, krew tryskać, a wszystko na chwałę Imperatora.

Co wiemy o historii opowiadanej w grze?

Jeżeli oprócz siania niczym nieograniczonej rozwałki interesuje Cię także fabuła, w przypadku Darktide’a nie powinieneś być zawiedziony. Osobą odpowiedzialną za scenariusz jest Dan Abnett, który fanom Warhammera 40000 jest doskonale znany. Abnett to pisarz, który odpowiada za takie serie jak Duchy Gaunta, Eisenhorn czy Herezję Horusa. To zatem mocna rekomendacja i pewność, że gra zaoferuje coś więcej niż zwykłe „wyrżnij zgraję kultystów”.

Co wiemy jednak o tym „czymś więcej”? Nasi bohaterowie to tzw. Odrzuceni (The Rejects). Takie miano każe sugerować, że nie mają oni wiele wspólnego z przykładnymi obywatelami Imperium Ludzi. Na ich przeszłość składają się aktywność kryminalna i łamanie prawa, które ostatecznie sprawia, że stają się wyrzutkami, poszukiwanymi przez służby Imperium. I tutaj do akcji wchodzi Inkwizycja, która składa im ofertę nie do odrzucenia.

Zostając agentami Inkwizycji, stają przed szansą odkupienia swoich win, jednak by to osiągnąć, będą zmuszeni zmierzyć się z herezją, która pleni się w Tertium Hive na planecie Atoma Prime. Jak zaznaczył to sam Abnett, każdy z Odrzuconych nie będzie szczęśliwy propozycją Inkwizycji, jednak doskonale zdają sobie sprawę z tego, że temu organowi Imperium się nie odmawia. Pozwoli to zbudować te postacie o stosowną przeszłość i ich własne motywy co wpłynie na większą immersję tytułu, niż zwyczajne znajdź i zniszcz.

Warto odnotować, że gra ma powtórzyć pewien doceniony przez graczy aspekt Vermintide’a 2. Otóż Fatshark zaimplementował w niej tysiące linii dialogowych, które pozwolą na interakcje wewnątrz naszej drużyny. Pozwoli to na lepsze poznanie naszej grupy, dostarczy również pewnej dozy humoru i pozwoli poprowadzić historię.

Sprawdź też: Wojna, mrok i cierpienie — czyli WH40k. Gry z uniwersum Warhammera 40,000

Klasy postaci w grze

Choć brak jeszcze oficjalnego potwierdzenia, z dużą dozą trafności możemy określić skład naszej drużyny – wszystko dzięki zwiastunom gry. Do zaprowadzenia imperialnego porządku i jedynej wiary w Boga-Imperatora na Tertium Hive będziemy mogli wyznaczyć:

Ogryna – na trailerach ten mutant wyróżnia się najbardziej, głównie swoją posturą. Z pewnością stanowić będzie główną siłę uderzeniową w zwarciu z heretykami i demonami. Ogryni to potomkowie ludzi, którzy zasiedlili planety o surowych warunkach do bytowania. Na przestrzeni wieków ich ewolucja znacząco odbiegła od standardów, które cechują pozostałych obywateli Imperium. W związku z tym Inkwizycja początkowo chciała ich eliminować, jednak szybko doceniono ich wartości bojowe i włączono w skład Gwardii Imperialnej.

Broń dystansowa
Walka w zwarciu nie jest jedyną formą eksterminacji heretyków. Darktide ma stawiać także na broń dystansową

Zelotę – gorliwy wyznawca wiary imperialnej, który dla heretyków ma tylko jeden rodzaj odkupienia: swój potężny młot. W Darktide z pewnością będzie walczył na pierwszej linii, posiłkując się przy tym zdolnościami psionicznymi (jednak raczej nie w takim stopniu jak Psionik).

Weterana gwardii – Gwardia Imperialna to nie tylko mięso armatnie, które zalewa wroga milionami żołnierzy. W jej skład wchodzą także weterani – jeden z nich, którego mogliśmy zobaczyć na zwiastunie, nosi maskę ochronną Kasrkinów, elitarnej jednostki gwardyjskiej z planety Cadia. Ten żołnierz z pewnością zapewni wsparcie z drugiej linii, za pomocą ciężkich bolterów, miotaczy ognia czy karabinów laserowych.

Sprawdź też: Warhammer 40k: Space Marine 2 – powrót po 10 latach

Psionika – bohater, który ma na podorędziu niszczycielskie możliwości, które mogą się jednak obrócić przeciwko niemu. Korzystając rozsądnie z mocy Osnowy, jego przeciwnicy zostaną rozerwani na strzępy, zgnieceni lub pochłonięci przez Spacznię. Jeżeli jednak psionik zatraci się w mocach, które oferują mroczni bogowie, wtedy sam może doświadczyć ich niszczycielskiej mocy. Raczej będzie to jednostka wsparcia, walcząca między Ogrynem i Zelotą a weteranem.

Walka

Istotny element gry, który przeszedł pewne zmiany w stosunku do tego, do czego przyzwyczaił graczy choćby Vermintide 2. Owszem, krew dalej leje się gęsto, kończyny latają, walka pozostaje brutalna, jednak w Warhammer 40,000: Darktide większy nacisk postawiono również na walkę dystansową. Nasz zespół nie składa się tylko z ogrynów, ale również z żołnierzy preferujących walkę z określonej odległości.

Psyker
Obecność klasy Psykera w grze długo pozostawała niepotwierdzona. Bohater ten będzie eliminował wrogów za pomocą mocy osnowy

Tej bliższej jednak też nie zabraknie i z pewnością poczujemy moc tak ikonicznych oręży jak miecz łańcuchowy, miecz energetyczny, młot grzmotu czy potężny nóż Ogryna. Z broni dystansowych nie zabraknie karabinów laserowych w różnej konfiguracji, strzelb (m.in. auto-shotgun Ogryna), broni plazmowej. Co z ikonicznym orężem dystansowym Warhammera 40k? Choć na żadnym trailerze nie zobaczyłem boltera, jestem całkowicie pewien, że ten również pojawi się w grze, podobnie jak inne narzędzia siania zagłady (jak choćby miotacz ognia).

Walka będzie przypominać tę doskonale znaną fanom Vermintide’a, jednak będzie znacznie bardziej rozbudowana. Z tego, co widać na trailerach, z pewnością będzie brutalnie i intensywnie. Czyli tak, jak oczekiwałby tego każdy fan uniwersum, w którym panuje tylko wojna.

Czy Darktide wpasuje się w ramy lore Wh40k?

O to raczej nie musimy się obawiać. Fatshark współpracuje ściśle z Games Workshop, a jak fani doskonale wiedzą, brytyjscy twórcy całego uniwersum mają surowe warunki współpracy, przestrzegania ustaleń oraz lore’a. Co więcej, na pokładzie jest Dan Abnett, który jest jednym z czołowych pisarzy Warhammer 40k, zatem produkcja pod względem osadzenia swojego miejsca w uniwersum jest w jak najlepszych rękach. Warto zaznaczyć, że Abnett nie jest osamotniony w swojej pracy – w jego zespole znajdują się też takie nazwiska jak Mark A. Latham, Jude Reid, John French, Sarah Cawkwell oraz Matthew Ward. Ten ostatni pracował również przy grach Vermintide i przy Darktide pełni funkcję konsultanta kreatywnego.

Reklama

Jesteś fanem gier kooperacyjnych? Jeżeli tak, nie możesz przejść obojętnie obok gry studia Fatshark! To będzie uczta nie tylko dla fanów wh40k, ale także miłośników intensywnych gier wymagających współpracy. Jedną z nich jest gra GTFO – Kuba podzielił się swoimi spostrzeżeniami w recenzji, którą znajdziesz na naszym portalu.

Źródło obrazów: materiały prasowe

5
0

Podziel się:

Komentarze (2)

dość dużo tych wzmianek o bolterach, tylko problem w tym że jak już miałyby się pojawić to jedynie w rękach ogryna, boltery to broń dostosowana do kosmicznych marines czyli zmodyfikowanych genetycznie wojowników którzy mają ponad 2,5m nie ma szans by zwykły człowiek był wstanie skutecznie używać tej broni, a jeśli jest to Podbipięta raczej straci swój status siłacza.

Cześć. Wspomniałem o nich zaledwie dwa razy, a uważam, że obok miecza łańcuchowego, są ikoniczną bronią WH40k, która wręcz musi się pojawić w grze. Ogólnie nie można odmówić Ci racji, ale zapomniałeś o pewnym aspekcie: wyróżniamy boltery gwardyjskie i boltery Astartes. Te drugie są rzeczywiście zbyt potężne do obsługi dla człowieka, no chyba, że są montowane na stojaku do podłoża (w jednej książce z serii Duchy Gaunta, sierżant Imperialnej Gwardii zabija Marine chaosu jego własnym bolterem – jest w stanie tego dokonać tylko dzięki posiadaniu mechanicznego ramienia, a i tak ledwo panuje nad odrzutem). W uniwersum nie brakuje jednak przypadków ludzi, którzy obsługiwali ten rodzaj broni, jak np. Harker. Ten catachański sierżant używał ciężkiego boltera i był w stanie strzelać z niego z ręki. Oczywiście, był potężnym człowiekiem, jednak nie posiadał żadnych dodatkowych modyfikacji ciała. Dlaczego Gwardia biega jednak z lasgunami a nie bolterami? Odpowiedź jest prosta: po pierwsze: nie każdy może z nich korzystać z racji gabarytów, po drugie: bolter jest bronią trudniejsza w „nauczeniu się„ i utrzymaniu niż broń laserowa. Z racji olbrzymich, milionowych zastępów gwardyjskich, prościej i szybciej jest je wyposażyć w karabiny laserowe. Boltery to domena wybranych, czyli żołnierzy z wyższą szarżą i weteranów. A taki właśnie pojawi się w grze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.