cult of the lamb recenzja

Recenzje

25.08.2022 16:46

Cult of the Lamb – recenzja gry. Ku czci Barana! Mojego pana! 

Gry
25
0
0
25
0

Cult of the Lamb to bardzo nietypowa gra, która z pewnością zostanie w mojej pamięci na długo. Czy po przejściu tego rogalika trafię do gorszego miejsca? Być może. Pytanie tylko brzmi – warto było szaleć tak?

Na rynku nie brakuje iście „satanistycznych” i brutalnych produkcji. Diablo, Doom, Carmageddon czy Mortal Kombat i wiele innych. Jako że wszystkie te tytuły nie są mi obce, to według pewnego księdza prawdopodobnie trafię do dziewiątego kręgu piekła. Chociaż po ograniu Cult of the Lamb istnieje szansa, że zasiądę na tronie samego diabła. 

Cult of the Lamb, czyli symulator zarządzania kultem

W Cult of the Lamb wcielamy się właśnie w tytułowego barana. Zwierzę, które zaraz obok kóz jest najchętniej składane w ofierze. Tak samo było właśnie z naszym bohaterem, który miał być podarunkiem dla czterech bóstw. Od niechlubnej śmierci uratował go tajemniczy i złowrogi jegomość. Po co? Aby ten stworzył kult ku jego czci. Darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda, więc pora spełnić tę prośbę! 

Sama gra należy do gatunku roguelite, czyli takiej lżejszej odmiany roguelike’ów. Kiedy nasz baranek zginie, to nie zaczyna się od zera, nie traci ekwipunku itp. Co najwyżej nasz kult zaczyna mieć wątpliwości, czy aby na pewno jesteśmy kompetentnym liderem. Jeżeli miałbym przyrównać do czegoś Cult of the Lamb, to nazwałbym tę produkcję miksem The Binding of Isaac z Cat Quest i Stardew Valley. Jeżeli wszystkie trzy tytuły Wam się podobały, to i okultystycznego baranka pokochacie. 

Sprawdź też: Premiery gier 2022 – w które będzie warto zagrać? (PC, PS4, PS5, Xbox, Switch)

Rozgrywka dzieli się jakby na dwie części – dungeony i zarządzanie kultem. W Cult of the Lamb dostępne są cztery rodzaje lochów, wszystkie oczywiście generowane losowo. Oczywiście główny boss danej lokacji nie pojawia się od razu – wpierw trzeba zrobić cztery „kółka”, aby ten w końcu się stawił do walki. 

Skoro o niej mowa, to do dyspozycji mamy dwa ataki – bronią białą lub „czarami”, które są tu nazwane klątwami. Te generowane są losowo za każdym razem, kiedy zaczynamy dany loch. Osobiście najlepiej grało mi się z młotami, które wprawdzie były bardzo wolne, ale potężne. 

cult of the lamb kult wiernych
Początkowo nasz obóz nie będzie zbyt okazały, ale wszystko przyjdzie z czasem!

Jak konkretnie wygląda rozgrywka w Cult of the Lamb?

W trakcie każdego „runu”, poza eksterminacją heretyków, zbiera się surowce, które przydają się w rozbudowie wioski oraz wyżywieniu poddanych. Czasem natrafimy na wróżbitę lub „handlarza” bronią. Ten pierwszy pozwala nam na wybór jednej z dwóch kart tarota, które mogą np. zwiększyć nasze życie albo siłę ataku. U tego drugiego natomiast można wymienić oręż na lepszy. W trakcie eksploracji trafiamy także na uwięzione zwierzaki, które potem można przekabacić do kultu. 

Kończąc dungeon, wracamy do naszej wioski. My, jako liderzy kultu, musimy zadbać o jej prawidłowe funkcjonowanie. Naszym poddanym należy zapewnić miejsce do spania, jedzenie, wychodek itp. Poziom obozu zwiększa się poprzez zbieranie czegoś w rodzaju „punktów wiary”. Można zdobyć je na różne sposoby – „wysysając” je z głównego totemu, w trakcie eksploracji lochów czy poprzez „levelowanie” wiernych. 

Sprawdź też: Najlepsze horrory na świecie. TOP 10 najstraszniejszych filmów

No właśnie! Bo dbanie o nich, to nie tylko budowanie, łowienie dla nich rybek itp. Trzeba też z nimi rozmawiać, inspirować, obdarowywać prezentami. Czasem będą też nas prosić o przysługi, często wredne. Niejednokrotnie zostałem poproszony o przyjęcie do kultu starca, aby następnie… go poświęcić w imię naszego pana.

cult of the lamb jak pozyskać wiernych
Po drodze napotkamy przeróżne istoty. Ten tutaj to np. handlarz…wiernymi!

Czym byłby kult bez przeprowadzania rytuałów? Wpierw oczywiście będzie trzeba zbudować do tego celu specjalną kaplicę. Tam można się wzmocnić, sprawić, że zdobywać będziemy lepsze rzeczy oraz właśnie dokonywać rytuałów. Te mogą być różne – od poświęcania kogoś, po prośby do pana, aby dobre rybki nam się trafiły. 

Cult of the Lamb nie wprowadza niczego nowego, ale wszystko jest świetnie ze sobą połączone, przez co trudno oderwać się od ekranu. Szczególnie kiedy przejście dungeona zajmuje zaledwie kilka minut. Warto też zaznaczyć, że zazwyczaj przy rogalikach często można się poczuć, iż stoimy w miejscu. Tutaj nie ma o tym mowy.

Przepiękna i klimatyczna bajka o szatańskim baranie

Chciałbym bardzo pochwalić twórców za design Cult of the Lamb. Ta gra wygląda dosłownie bajecznie niczym kreskówka dla dzieci. Szczerze? Z wielką chęcią obejrzałbym serię na podstawie tej produkcji! 

Wszystko wydaje się miłe i urocze.. To nie ma znaczenia, że np. w jednej chwili poświęcamy naszego brata z kultu, a potem przygotowujemy z niego zupę. Jeżeli teraz w głowie gra Wam motyw przewodni z Happy Tree Friends, to spokojnie – nie jesteście sami.

Cult of the lamb rytuały
Nasi wierni nie są nieśmiertelni. Gdy tylko się zestarzeją, to chętnie poświęcają swoje życie dla pana.

Jednak niejednokrotnie czułem się też zakłopotany. Pełno tu mroku, a twórcy zgrabnie manipulują naszymi uczuciami jak my naszymi wyznawcami. Sposób prowadzenia narracji i to, jak świetnie wpasowuje się w całokształt produkcji, są pełne podziwu. Dzieło Massive Monster jest absurdalne i na każdym kroku wyśmiewa się z tego typu kultów. Czy może właśnie próbuję tylko usprawiedliwiać swoją chorą satysfakcję z poświęcania członków załogi?

Klimat i oprawa gry naprawdę trafiły w moje gusta, choć jestem świadom, że nie każdemy to się spodoba. Wszakże Cult of the Lamb jest „tylko” indykiem, do których dalej wielu jest nie do końca przekonanych, a szkoda! Osobiście stosunkowo niedawno przekonałem się do „mniejszych” gier, przy których naprawdę bawię się świetnie, i tak samo jest w tym przypadku.

Nie taki diabeł straszny, ale uprzykrzyć życie potrafi. Wady i zalety

Niestety, bardzo bym chciał, żeby Cult of the Lamb było bezbłędną grą, ale niestety tak nie jest. Jednakże dwie największe wady będzie można naprawić wraz z kolejnymi aktualizacjami. Chodzi głównie o sprawy techniczne. Pod koniec „fabuły” produkcja zaczyna się mocno krzaczyć. Często „stawałem” pomiędzy etapami w lochach i jedyne, co mi pozostało, to restart gry, a co za tym idzie – dungeon od nowa. 

cult of the lamb łowienie ryb
W grze nie tylko zabijamy i budujemy. Czasem trzeba połowić ryby, aby nasi wierni mieli co jeść.

Wtedy też zaczęły pojawiać się pomniejsze ścinki czy bugi związane z teksturami i przenikaniem przez nie. Momentami może też irytować sztuczna inteligencja zarówno wrogów, jak i naszych wyznawców.

Nagminnie się zdarzały sytuacje, gdzie przydzielony do zadania wierny odchodził nagle z miejsca pracy. Przytrafiło mi się też zbugowane zadanie, w którym zostałem poproszony, aby jeden z braci walczył… sam ze sobą. Oczywiście to nie było możliwe, a ja bez sensu straciłem punkty wiary. Wprawdzie odzyskałem je praktycznie od razu, ale nie w tym sęk. 

Sprawdź też: Najlepsze gry o psach – propozycje gier, w których występują pieski!

Poza tym naprawdę trudno mi się przyczepić do czegokolwiek. Cult of the Lamb to nie jest typowy, monotonny rogalik. Tutaj gracz cały czas ma wrażenie, że pędzi do przodu. Jak już wcześniej wspominałem – nie sposób jest się oderwać od produkcji, szczególnie kiedy przejście dungeona zajmuje kilka minut. Szybko nabawiłem się syndromu „jeszcze jednego lochu” i tak w mgnieniu oka ukończyłem cały wątek fabularny (ten powinien zająć ok. 10h). Oczywiście przejście gry to nie koniec – potem dalej jest co robić jak chociażby wymaxowanie baranka i obozu. 

najlepsza gra o piekle
Pamiętaj, że Twoi wyznawcy nie będą ślepo za Tobą iść. Trzeba zadbać o to, by Cię szanowali.

Podsumowanie – warto kupić Cult of the Lamb?

Jeżeli dotarliście już do tego etapu recenzji, to zapewne znacie odpowiedź na pytanie, czy warto kupić Cult of the Lamb. Jeśli jednak przescrollowaliście szybciutko do podsumowania, to w wielkim skrócie – owszem, warto. 

Produkcja Massive Monster to znakomity przykład rogalika „dla każdego” – gameplay naprawdę nie jest skomplikowany, nie trzeba rozmyślać nad jakimiś buildami postaci czy wiecznie zaczynać od zera. Gra także świetnie łączy elementy roguelite z produkcjami pokroju Stardew Valley.

Poza tym oprawa graficzna i narracja tytułu są bajeczne! Cult of the Lamb wręcz indoktrynuje gracza niczym owieczka te skazane na śmierć istoty. Naprawdę trudno było mi się oderwać sprzed ekranu telewizora i pomimo ukończenia fabuły dalej wracam, aby do końca ulepszyć obóz. 

Oczywiście jest to specyficzny tytuł, który zapewne nie przypadnie każdemu do gustu – jeżeli jednak macie w sobie odrobinę wiary, aby poddać się demonicznej owcy i jednak spróbować swoich sił w 2D rogaliku, to naprawdę Was do tego zachęcam. Ja bawię się świetnie! Śmiało można zaryzykować, że to jeden z najlepszych indyków tego roku. 

okładka gry

Podsumowanie:
Cult of the Lamb to z pewnością jedna z najbardziej nietypowych gier, w które przyszło mi zagrać w 2022 roku. To absurdalny tytuł, który wciąga jak diabli…dosłownie! Przepiękna oprawa graficzna i dźwiękowa, gęsty klimat oraz absurdalny humor sprawiły, że przez długie godziny nie odrywałem się od telewizora. Gdyby tylko nie te babole techniczne…

OCENA: 9/10

25
0

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *