1. Scroll
  2. /
  3. Technologia
  4. /
  5. Co to opłata reprograficza? Kto musi płacić, ile i dlaczego?

Technologia

27.10.2021 13:44

Co to opłata reprograficza? Kto musi płacić, ile i dlaczego?

Online
4
2
0
4
2

Opłata reprograficzna jest pobierana z tytułu rekompensaty na rzecz twórców kultury, będąc związaną z zagadnieniami prawa autorskiego. Najczęściej odbierana jest jednak jako… podatek od elektroniki. Czym w praktyce jest opłata reprograficzna?

Opłata reprograficzna – co to jest?

Reprografia obejmuje usługi z zakresu powielania i kopiowania dzieł i dokumentów – zarówno piśmienniczych, jak i multimediów. Opłata reprograficzna, w zamierzeniu, jest więc dodatkowym wynagrodzeniem dla twórców z tytułu rekompensaty na rzecz uczciwej kultury. Główny powód rekompensaty to możliwość niekomercyjnego korzystania z dzieł na urządzeniach elektronicznych.

Opłata reprograficzna jest ściśle związana z prawem autorskim, a konkretnie z dozwolonym użytkiem, który zezwala na tworzenie kopii w celach prywatnych. To z kolei może niwelować źródło dodatkowych zysków dla twórców. Z tego powodu, prawo to w języku angielskim nosi miano copyright levies – czyli podatków od praw autorskich.

Obecnie opłatę pobiera się m.in. podczas sprzedaży magnetofonów, magnetowidów, kserokopiarek i skanerów. W myśl nowego projektu Ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego spis urządzeń objętych opłatą ma zostać rozszerzony o tablety, laptopy, telewizory, aparaty fotograficzne czy nawet papier ksero. Wątpliwości, co do rozszerzenia opłaty na tablety czy laptopy wynikają z przeświadczenia, że ustawa z góry zakłada, iż każdy, kto decyduje się na zakup tych urządzeń będzie używał ich również do kopiowania utworów – a przecież wcale nie musi być to tak oczywiste.

laptop kalkulator podatki opłaty
Niezależnie od nazwy, opłata reprograficzna spowoduje wzrost cen objętych urządzeń.

Zobacz również: Revolut – opłaty w 2021 r. Wszystko o aktualnych kosztach za używanie Revoluta

Opłata reprograficzna – Polska a Europa

Opłata reprograficzna w Polsce funkcjonuje od 1996 roku. Ostatnio zrobiło się o niej głośno ze względu na projekt podwyższenia wysokości stawek. Głównym argumentem autorów projektu jest fakt, że opłata z tytułu praw autorskich jest pobierana w wielu krajach europejskich, wynika z unijnej dyrektywy 2001/29/WE, a na tle pozostałych krajów, które opłatę wprowadziły, polskie stawki są stosunkowo niskie.

Nie ma jednak ogólnie ustalonych wytycznych, które określałaby wysokość i sposób uiszczania opłaty reprograficznej. Dla przykładu w Irlandii, Wielkiej Brytanii czy Luksemburgu taka danina w ogóle nie obowiązuje. W krajach Unii Europejskiej różnią się nie tylko cele i kwoty tego typu opłat, ale też same urządzenia, które są objęte taksą.

wysokość opłaty reprograficznej
Wysokość opłaty reprograficznej jest inna w każdym kraju | Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu

Polskie Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu (MKDNiS), na swojej oficjalnej stronie internetowej, udostępniło infografikę przedstawiającą kraje, gdzie pobierana jest rekompensata od tabletów (którą ma wprowadzać nowelizacja polskiej ustawy). Państwa aprobujące takie rozwiązanie to m.in. Szwecja, Francja, Hiszpania i Niemcy.

Kto musi płacić opłaty reprograficzne?

Do uiszczenia opłaty reprograficznej zobowiązani są dystrybutorzy, producenci i importerzy towarów objętych tym podatkiem – czyli wszystkie podmioty, które nabywają urządzenia (odtwarzacze lub nośniki) umożliwiające korzystanie z dzieł w celu osiągnięcia zysku z ich sprzedaży. Taki zapis widnieje w ustawie regulującej warunki płacenia daniny.

Skąd producenci mają wziąć na to pieniądze? Dokładnie z tego źródła, o którym właśnie pomyśleliście. Producenci obciążeni dodatkowym podatkiem mogą podwyższać ceny oferowanych produktów, rekompensując sobie konieczność sprostania wymogom podatkowym. Jest niemal pewne, że podobnie jak w przypadku innych danin, koszty podniesienia opłaty reprograficznej obciążą portfele nabywców.

opłata reprograficzna gdzie objęte są tablety
Różnice znaleźć można również w kategoriach sprzętu objętych opłatą. | Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu

Wysokość pobieranych opłat (w przedziale 1-4% kwoty sprzedaży – zob. niżej) będzie zależeć od rodzaju produktu. Lista urządzeń, które ma obejmować nowa opłata reprograficzna, zawiera przede wszystkim:

  • aparaty fotograficzne,
  • czytniki e-booków,
  • drukarki i skanery (również papier ksero),
  • komputery stacjonarne, laptopy i tablety,
  • telewizory wyposażone w funkcję nagrywania,
  • urządzenia audio i audio-wideo z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych.

Ile wynosi opłata reprograficzna?

Dotychczas funkcjonująca ustawa zapewnia ściąganie 3% od ceny produktów ujętych w ustawie. Nowy projekt ma, przede wszystkim, rozszerzać listę na inne urządzenia. Opłata, w wysokości od 1% do 4%, ma być naliczana od kwoty brutto należnej z pierwszej sprzedaży.

W ramach wsparcia działań twórczych projekt ustawy obejmuje również utworzenie Funduszu Wsparcia Artystów Zawodowych. Środkami, które przypadną organizacji, będzie dysponował dyrektor Polskiej Izby Artystów. Pieniądze z Funduszu sfinansują ubezpieczenia dla najmniej zarabiających artystów – zarówno zdrowotne, jak i społeczne. Do takiej grupy zalicza się m.in. freelancerów, którzy pracują w oparciu o umowy cywilnoprawne, nie prowadząc przy tym własnej działalności gospodarczej.

telewizor popcorn
Oglądanie telewizji będzie droższe.

Ustawodawcy zapewniają przy tym, że opłata reprograficzna nie jest podatkiem, ponieważ wpływy z niej nie trafiają do budżetu państwa ani do kas samorządów terytorialnych. Kto zatem miałby być jej beneficjentem?

Wszystko zależy od rodzaju sprzedawanego produktu. W przypadku magnetofonów i innych tego typu nośników 50% wpływów z opłaty przypada twórcom, 25% artystom wykonawcom, a kolejne 25% producentom fonogramów. W przypadku sprzedaży magnetowidów 35% należy się twórcom, 25% artystom wykonawcom, a 40% producentom wideogramów. Ostatnim rozróżnieniem jest to, które wynika z tytułu sprzedaży urządzeń reprograficznych: 50% dla twórców i 50% dla wydawców. Tak funkcjonował dotychczasowy model pobierania opłaty.

Po nowelizacji wpływy podzielą się między poszczególne organizacje. W przypadku sprzedaży urządzeń elektronicznych i czystych nośników 51% zysków z taksy przypadnie Organizacjom Zbiorowego Zarządzania Prawami Autorskimi, a pozostałe 49% Funduszowi Wsparcia Artystów Zawodowych. Z kolei pieniądze ze sprzedaży urządzeń kopiujących i papieru ksero trafią do OZZ i Funduszu w proporcji 30-70%. MKDNiS zapewnia przy tym, że rząd nie będzie regulował wysokości świadczeń – mają wynikać z osiąganych przychodów.

Wątpliwości dotyczące opłaty reprograficznej

Nowy projekt Ministerstwa spotkał się z licznymi komentarzami, zarówno pochlebnymi, jak i negatywnymi. Według badań CBOS, Polacy nie mają w tym temacie wspólnego zdania. 36,8% ankietowanych popiera zwiększenie wysokości opłaty, 34,6% jest przeciwnych, a 28,6% nie ma na ten temat zdania.

Główne kontrowersje dotyczą pieniędzy – czyli tego, kto poniesie realne koszty nowych regulacji. Konsumenci sądzą, że to właśnie ich dotknie obowiązek uiszczenia dodatkowej opłaty, ukrytej pod płaszczykiem wyższej ceny produktu. Z kolei importerzy obawiają się, że stracą klientów na rzecz najtańszych, przede wszystkim chińskich dostawców – ceny mogą być tam znacznie bardziej konkurencyjne.

dzieci tablet
Tablety mogą zostać objęte opłatą reprograficzną.

Zobacz również: Czym jest podatek od reklam? Kto powinien się go obawiać?

Wśród opinii pojawiały się również zdania mówiące o tym, że projekt ustawy spóźnił się co najmniej kilkanaście lat, kiedy nielegalne pobieranie plików (np. muzyki w formacie MP3) było znacznie bardziej rozpowszechnione.

Kontrowersje wzbudził także projekt rozszerzenia opłaty na telefony komórkowe, dlatego nowelizacja zaistniała w mediach pod nazwą podatek od smartfonów. Rząd jednak wycofał się z tego pomysłu – i to pomimo nacisków ze strony Stowarzyszenia Autorów ZAiKS (Związku Autorów i Kompozytorów Scenicznych).

Opłata reprograficzna funkcjonuje w polskim prawie już od lat 90. XX wieku. Mimo tego, klienci wcale nie mają ochotę jej ponosić. Skoro jej zwiększenie, a także rozszerzenie na kolejne kategorie urządzeń, spowoduje wzrost wydatków po stronie konsumentów, społeczny sprzeciw wcale nie dziwi.

Kto dobrowolnie chciałby płacić więcej?

4
2

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.