Recenzje

13.12.2021 11:29

NZXT H510 Flow – recenzja. Czy NZXT skutecznie poprawiło swoją obudowę?

Komputery
23
0
0
23
0

NZXT od dłuższego czasu karmi nas kolejnymi wcieleniami obudowy H510. Szklane panele czy oświetlenie RGB mogą się podobać, ale w modelu Flow w końcu dodano coś naprawdę przydatnego – przewiewny front panel z siatką mesh. 

Jeszcze raptem parę lat temu dla większości składających peceta obudowa komputerowa miała pełnić w zasadzie jedną podstawową funkcję: trzymać podzespoły w jednym miejscu i (względnie) chronić je przed czynnikami zewnętrznymi, takimi jak kurz czy rzucony w złe miejsce i z nadmierną siłą but. Szeroko rozumiana “przewiewność” i zapewnienie optymalnych temperatur z czasem nabierało jednak coraz większego znaczenia. Szczególnie w momencie, w którym niektórzy producenci podzespołów twierdzą, że np. 100°C to zupełnie normalna temperatura dla karty graficznej. 

Aspektem pozostającym dla wielu użytkowników komputera totalnie bez znaczenia, a decydującym dla faktu, że testuję akurat tą obudowę, jest wygląd. Przygotowanie “stacji bojowej”, która porazi oglądających LED-ową iluminacją stało się celem nadrzędnym dla niektórych geeków. I szczerze mówiąc – totalnie to rozumiem, bo dlaczego komputer nie może po prostu wyglądać… fajnie? 

Tą “fajność” każdy z pewnością będzie interpretował nieco inaczej. Dla mnie osobiście, po wcześniejszych testach obudów takich jak NZXT H510 Elite i NZXT H1, wyznacznikiem tego, czy “case” mi się podoba czy nie, stał się swego rodzaju minimalizm, charakterystyczny właśnie dla tego producenta. Wspominam o tym wszystkim nie bez powodu – recenzowana dzisiaj obudowa podobała mi się w zasadzie jeszcze zanim ją pierwszy raz zobaczyłem, kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje zatem, czy wywiązuje się ona dobrze ze swoich pozostałych funkcji. 

Sprawdź też: NZXT Kraken Z63 RGB White – recenzja. Skuteczność, elegancja i … gify!

NZXT H510 Flow obudowa
Przewiewny front to największa zmiana w porównaniu z poprzednimi modelami NZXT H510.

Co nowego w NZXT H510 Flow 

Jak łatwo można się domyślić, najnowsza obudowa NZXT H510 Flow jest rozwinięciem, czy też może wariacją na temat popularnego produktu z portfolio amerykańskiej firmy. Poszczególne modele należące do rodziny H510 różnią się od siebie głównie obecnością i umiejscowieniem szklanych paneli pokazujących wnętrze komputera. Wypuszczona niedawno na rynek wersja Flow zastępuje klasyczny front obudowy “meshową” siatką

Takie rozwiązanie stanowi odpowiedź na pewne wątpliwości dotyczące “zabudowanego” frontu wcześniejszych modeli NZXT H510. Współcześni budowniczy (słusznie zresztą) zauważają, że zamknięta z każdej strony obudowa komputera może w niektórych sytuacjach zmienić się w piekarnik dla naszych z trudem kupionych procesorów czy kart graficznych. NZXT rozwiewa wszelkie wątpliwości – w modelu H510 Flow (zgodnie z nazwą) powietrze dosłownie hula.

NZXT H510 Flow - front panel
Panel oferuje zestaw szybkich złącz do wygodnego podłączania peryferiów.

NZXT H510 Flow – wygląd i estetyka

Jak wspomniałem już wcześniej, obudowy NZXT w zdecydowanej większości (mowa także o recenzowanym modelu Flow) cechują się swego rodzaju minimalizmem, który jednak nie przeszkadza im w wyglądaniu bardzo efektownie. H510 w najgorszym wypadku wygląda po prostu “zwyczajnie”, jednak fani tego typu designu powinni być zachwyceni. Dzięki dodaniu “Flow” front obudowy zdobi ażurowa konstrukcja, pełniąca równocześnie formę filtra przeciwkurzowego. 

Obudowę możemy kupić w kolorze białym lub czarnym – przy czym ten pierwszy powinien nazywać się biało-czarnym, gdyż spoko tu ciemnej farby. We wszystkich wariantach całość (nie licząc przeszklonego panelu) H510 Flow jest przyjemnie matowa, dzięki czemu nie zbiera brudu ani odcisków palców. Wygląd jest bardzo mocną stroną tej “budy”, gdyż może ona posłużyć za bazę do typowego, podświetlonego na 16 milionów kolorów gamingowego komputera, jak i “wygaszonej” eleganckiej maszyny, która będzie leniwie leżeć pod biurkiem biznesmena.

Technikalia

Sporo już powiedziałem o wyglądzie, ale przecież nawet w temacie obudów komputerowych liczy się przede wszystkim wnętrze! NZXT H510 Flow to kompaktowa obudowa typu midi tower, do której zmieścimy płyty główne w standardzie ATX, Mini ITX i Micro ATX. Nie trzeba się ograniczać jeśli chodzi o chłodzenie CPU (max. wysokość 165 mm) ani wielkość karty graficznej (długość do 36 cm). 

Testowany przeze mnie case nie jest specjalnie duży, ale waży całkiem sporo – 6,5 kg masy, to dla obudowy o długości i wysokości nie przekraczających 50 cm dość dużo. To bez wątpienia zasługa dobrej klasy materiałów, do których zaliczymy m.in. stal i hartowane szkło. 

NZXT H510 Flow - wygląd
Prostota i elegancja – tak w skrócie można określić design obudów NZXT

Czy powietrze tutaj płynie?

Jak na obudowę sugerującą swoją nazwą swobodny przepływ powietrza wewnątrz komputera, NZXT H510 Flow oferuje stosunkowo skromne możliwości instalacji wewnątrz niej wentylatorów. Znajdziemy bowiem miejsce na maksymalnie cztery, przy czym dwa 120 mm “wiatraczki” znajdują się już w zestawie. Za to otrzymujemy specjalnie zdejmowany wspornik umożliwiający łatwy montaż chłodnicy AIO lub customowego chłodzenia cieczą.

Już domyślnie zainstalowany zestaw wentylatorów pokazuje, że dodanie “przewiewnego” frontu było strzałem w dziesiątkę ze strony NZXT. Jedna 120 mm jednostka zaciągająca powietrze do środka oraz drugi wentylator wypychający ciepłe powietrze z tyłu zapewniają przyzwoite efekty chłodzenia nawet mocnych podzespołów. Po zainstalowaniu AiO NZXT Kraken Z63, nawet pod dużym i długotrwałym obciążeniem zestaw składający się z Ryzena 7 5800X i GeForce RTX 3080 działał cicho, a jego temperatury nie przekraczały 80 stopni Celsjusza. 

NZXT H510 Flow - hartowane szkło
Przeszklony panel z hartowanego szkła wygodnie mocujemy za pomocą tylko jednej śruby

NZXT H510 Flow – jest wygląd, jest chłodzenie, a funkcjonalność?

Doszedłem już do tego, że obudowa wygląda świetnie, doskonale sprawdza się w utrzymywaniu niskiej temperatury komputera, ale czy oferuje coś jeszcze? NZXT w swoim stylu dołożyło kanały do prowadzenia przewodów z rzepami do intuicyjnego i łatwego zarządzania kablami. Posiadacze dużej ilości nośników danych zmieszczą w środku dwa dyski 2,5 mm oraz dwa 3,5 mm.

Producent chwali się obecnością na panelu przednim szybkich złącz: 1x USB-A 3.1 oraz 1x USB-C, a do tego dochodzi wyjście słuchawkowe. Zestaw w zupełności wystarczający, aczkolwiek jeśli często podłączacie i odłączacie od kompa różne akcesoria, może przydać się jakiś hub czy inny multiport. 

Klasyka w nowym wydaniu

W ogólnym rozrachunku NZXT H510 Flow stanowi tylko i aż rozwinięcie sprawdzonego pomysłu. Ciężko wytknąć mu jakieś poważne wady, biorąc pod uwagę, że już poprzednie wcielenia tego modelu spełniały swoją rolę nieźle. Teraz jest tylko lepiej i w cenie poniżej 500 zł to jedna z lepszych “skrzynek”, w których możemy zamknąć bebechy naszego komputera. Warto jednak brać pod uwagę, że konkurencja w tym segmencie jest naprawdę mocna. 

Sprawdź też: Lenovo IdeaPad Gaming 3 – najtańszy laptop, na którym zagrasz w Cyberpunk 2077?

Specyfikacja komputera do gier
Specyfikacja naszego komputera testowego, zamkniętego w obudowie NZXT H510 Flow
23
0

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.