Recenzje

20.12.2021 11:45

Kierownica Thrustmaster T248 – recenzja. To mnie kręci?

Gadżety Konsole
15
0
0
15
0

Thrustmaster T248 to kierownica, która nie miała być w założeniach producenta po prostu dobra. Nowa propozycja od Thrustmastera ma przekonać do siebie graczy m.in. ekranikiem Race Dash Display, pokazującym przydatne podczas wyścigu informacje. 

Zwolennicy gier symulacyjnych byliby prawdopodobnie bardzo smutną grupą konsumentów, gdyby nie istniał producent taki jak Thrustmaster. Jeżeli bowiem chcesz poczuć się jak Max Verstappen wyprzedzający na ostatnim okrążeniu Lewisa Hamiltona, albo pilot F-16 zrzucający bomby na wyrzutnie wrogich pocisków SAM, w którymś momencie będziesz musiał rozważyć zakup jednego z produktów w bogatym portfolio francuskiej firmy. Może będzie to na przykład jej nowe “dziecko” – T248? 

Co nowego w kierownicach

Rynek nietypowych kontrolerów do gier nie zmienia się szczególnie dynamicznie – jeśli 5 czy nawet 10 lat temu kupiłeś porządną kierownicę lub joystick, prawdopodobnie nie musisz wymieniać ich na nic nowszego. Jasne, w sprzęcie tego typu zmieniać się mogą zastosowane materiały czy jakieś pojedyncze technologie, ale nie ma specjalnie co liczyć na prawdziwą rewolucję, gamechanger, który wręcz zmusza do zakupu czegoś nowego. Thrustmaster w modelu T248 przygotował jednak coś, co może… kusić

Mowa oczywiście o największej nowince, którą znajdziemy w testowanej kierownicy. Jest nią nic innego jak zastosowany w urządzeniu ekranik, nazwany Race Dash Display. Pozwala on na regulację ustawień “w locie” oraz wyświetlanie przydatnych informacji na temat bieżącej rozgrywki. 

Czy jest to taka rewolucja, która sprawi, że posiadacze starszych kierownic rzucą się do zakupu? Prawdopodobnie nie. A czy ekran stanowi argument za wyborem właśnie tego modelu? Odpowiedź naturalnie nie jest jednoznaczna. 

t248 thrustmaster
Thrustmaster T248 może się podobać – jakość wykonania kierownicy stoi na wysokim poziomie

Nowy poziom grania czy intrygujący dodatek

Kierownica Thrustmaster T248 ma wiele cech, które wymagają omówienia, skoro jednak zacząłem już od ekranu, to warto przyjrzeć mu się zdecydowanie bliżej. Wbudowany wyświetlacz oddaje do dyspozycji wirtualnego kierowcy możliwość regulacji ponad 20 różnych parametrów, m.in. wybór rodzaju siłowego sprzężenia zwrotnego oraz kąta obrotu kierownicy. Nie byłoby to nic wielkiego gdyby nie fakt, że zmiana tych ustawień w czasie gry, bez konieczności wychodzenia do menu jest naprawdę bardzo wygodna. 

Zresztą nie każde wyścigi umożliwiają zmianę wszystkich oferowanych przez Thrustmaster T248 parametrów – a to kolejny plus. Dla osób lubujących się “babraniem” w konfiguracjach to istny raj na ziemi, bowiem na konsolach nie mamy zbyt dużej swobody w tym względzie, a oprogramowanie Thrustmastera na pecetach jest… mało przyjazne (ani atrakcyjne wizualnie). Za to zmiana ustawień “w locie”, na ekraniku kierownicy, mimo iż wymaga odrobiny wprawy, potrafi dać frajdę sama w sobie

Ale to nie wszystko, bowiem główną zaletą tego dodatku jest wyświetlanie wybranych przez nas danych dotyczących aktualnych wydarzeń na ekranie. Mogą to być obroty silnika, czas okrążenia, nasza pozycja w wyścigu… ograniczeniem jest w zasadzie tylko wyobraźnia – nie tyle nasza, co bardziej deweloperów, którzy muszą przygotować odpowiednią opcję w swojej grze. Lista obsługiwanych tytułów nie jest jeszcze zbyt długa, ale jeśli czekacie na nowe Gran Turismo, to może być właśnie idealna kierownica pod tą grę.

Zatem jeśli wyświetlacz na kierownicy wydaje się początkowo zwariowanym pomysłem, to w tym szaleństwie bez wątpienia jest metoda. Nie ma niestety róży bez kolców – w sporej ilości przypadków tego ekranu w ogóle… nie widzimy. Siedząc w normalnej pozycji przy biurku musimy oderwać wzrok od monitora i spojrzeć w dół, aby odczytać informacje z Race Dash Display – dopiero zastosowanie odpowiedniego stelaża na pedały i kierownice “ustawia” gracza w pozycji, dzięki której wyświetlacz będzie faktycznie przydatny. 

Sprawdź też: Thrustmaster Hotas Warthog – najwspanialszy gadżet, którego nigdy nie kupię

Inne nowości od Thrustmaster

Ale nie samym ekranem Thrustmaster T248 żyje. Producent zdecydował się na zastosowanie nowatorskiego (hybrydowego) układu generującego Force Feedback, który ma być nawet 70% mocniejszy niż w przypadku starszych modeli kierownic. Sprzężenie zwrotne można ustawić w jednym z trzech trybów i faktycznie – na tym najmocniejszym trzeba się sporo napracować, aby zapanować nad szarpiącym kołem! 

Dzięki naprawdę potężnemu układowi odpowiadającemu za Force Feedback w grach typu Dirt 5 można poczuć nawet pojedyncze koleiny i większe kupy błota, w które wjeżdżamy wirtualnym samochodem. To faktycznie robi wrażenie. Mamy do wyboru także dwa słabsze tryby (ustawiamy je oczywiście “w locie”), ale szczerze mówiąc nie widzę sensu ich stosowania, gdyż odbieramy sobie w ten sposób część zabawy. 

Podczas grania nie można nie zwrócić też uwagi na nowy panel pedałów T3PM. Otrzymujemy tu m.in. wymienną sprężynę hamulca, metalowe nakładki, a także 4 tryby nacisku. Opór stawiany przez hamulec potrafi być naprawdę bardzo mocny: siedząc przy biurku zdarzało mi się “odjeżdżać” na moim biurowym fotelu albo odsuwać stopą cały panel z pedałami – tak dużej siły trzeba, aby skutecznie nim operować. 

I tutaj po raz kolejny można zauważyć, że Thrustmaster T248 najlepiej sprawdzi się po montażu na odpowiednim stojaku. Kładąc panel z pedałami na podłodze lub dywanie nie gwarantujemy sobie optymalnych warunków do ścigania się. Kilkadziesiąt okrążeń szarpania się z “twardym” hamulcem i mocarnym Force Feedback w F1 2020 autentycznie mnie zmęczyło, ale muszę przyznać, że było bardzo satysfakcjonującym przeżyciem!

T248 granie w f1
Thrustmaster T248 zapewnia świetne wrażenia z grania – zarówno na komputerze jak i na konsoli

Klik? Trzask!

Jeszcze zanim na dobre rozpakowałem wielkie pudło z T248, moją uwagę przykuły hasła producenta o tym, jakie nowatorskie i szybkie w działaniu są zastosowane w tej kierownicy magnetyczne łopatki zmiany biegów. Ciężko mieć jakieś zastrzeżenia do ich funkcjonalności – na polecenia reagują rzeczywiście niemalże natychmiastowo i są przyjemnie “metalowe” w dotyku. Trudno mi jednak traktować jako zaletę hałasu, jaki wydzielają podczas używania. 

Za każdym razem, kiedy chcemy zmienić bieg, w momencie “puszczenia” łopatki po jej naciśnięciu, wydaje ona z siebie dźwięk. Jest on bardzo głośny, przypomina metalowy trzask i… bardzo skutecznie zachęca do korzystania z automatycznej skrzyni biegów w grach. Teoretycznie można się do niego przyzwyczaić, jednak psuje on immersję w większości “ścigałek” a dodatkowo irytuje pozostałych domowników. 

T248 przyciski
Obsługa kierownicy jest wygodna i intuicyjna, mamy też duże możliwości konfiguracji ustawień „w locie”

T248 – piękna i bestia

Tak bardzo rozpisałem się w temacie zastosowanych przez Thrustmaster nowości, że nie wspomniałem jeszcze o jakże ważnym elemencie każdego elektronicznego gadżetu – wyglądzie! Nie ma co udawać – T248 może się podobać! Wprawdzie ani przyciski, ani plastikowa obudowa nie sprawiają wrażenia “segmentu premium” (a to mogłaby sugerować np. dość wysoka cena urządzenia), ale mamy tu do czynienia z typową oszczędną elegancją. 

Samo koło kierownicy powleczone jest materiałem, który kojarzy mi się z bardzo twardą gumą (lub dość miękkim plastikiem) – nieco ugina się pod naciskiem, lecz nie jest też zupełnie plastyczny. Thrustmaster deklaruje jego podobieństwo do rozwiązań spotykanych w prawdziwych samochodach, jednak w ciągu mojej 15-letniej przygody z autami nigdy się z czymś takim nie spotkałem. Możliwe, że starano się tutaj pogodzić upodobania fanów sportowej pianki i eleganckiej (eko?)skóry – w praktyce wyszło nieźle, trzeba się jednak do tego materiału trochę przyzwyczaić. 

Thrustmaster T248 – “co nas kręci, co nas podnieca”

W ostatecznym rozrachunku Thrustmaster T248 jest bardzo dobrą kierownicą, której pełnię możliwości docenią jednak osoby budujące “wyścigowe stanowisko” z prawdziwego zdarzenia. Hybrydowy układ odpowiedzialny za Force Feedback nie jest może najmocniejszy na rynku, ale na pewno jest jednym z lepszych, duży opór pedałów zmusi nas do autentycznego zaangażowania się w jazdę, a zamontowany na urządzeniu wyświetlacz łączy w sobie funkcjonalność i efekciarstwo. Cena na poziomie 1600 zł to nie jest zła oferta (szczególnie przy szalejących ostatnio cenach modeli T300 i T300 RS GT), jednak konkurencja nie śpi i chętnie zobaczyłbym T248 w promocji za stówkę albo dwie taniej. 

thrustmaster t248 kierownica do ps5
Wyświetlanie niezbędnych informacji na dodatkowym ekranie to coś więcej niż tylko zwykły bajer

Sprawdź też: Forza Horizon 5 – recenzja. Twoja kolejna samochodówka na lata

15
0

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.