1. Scroll
  2. /
  3. Technologia
  4. /
  5. O szaleństwie związanym z kartami graficznymi słów kilka. Kiedy gracze będą mogli zakupić wymarzonego RTXa w sensownej cenie?

Technologia

2 miesiące temu

O szaleństwie związanym z kartami graficznymi słów kilka. Kiedy gracze będą mogli zakupić wymarzonego RTXa w sensownej cenie?

Komputery
9
0
0
9
0

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że rok 2021 jest jak dotąd bardzo złym momentem na wymianę karty graficznej. I wcale nie zanosi się na odmianę w tej kwestii. Co składa się na absurdalne ceny GPU? Czynników jest kilka i wcale nie jest prawdą, że największa wina w tym wszystkim kopaczy kryptowalut. Postarajmy się zatem spojrzeć na problem i wyodrębnić poszczególne czynniki, które doprowadzają do niebotycznych cen.

Sam jestem graczem, który największą radość czerpie z pozycji ogrywanych na PC. Konsole nigdy nie były moją miłością, jakkolwiek próbowałem się do nich przekonać. Podobnie jak wielu innych, chcących cieszyć się nowymi tytułami w wysokich detalach, mam problem. Moja obecna karta graficzna zupełnie nie radzi sobie z nowymi pozycjami. I nie ma się co dziwić – zakupu dokonałem kilka lat temu, a w świecie kart graficznych ten czas to przecież wieki. I tak jak wielu mi podobnych, przespałem odpowiedni moment na zakup karty w rozsądnej cenie.

Radeon czy GeForce? Wszędzie sytuacja kreśli się źle

O co jednak cały ten ambaras? Czemu karty kosztują obecnie 300% więcej niż kosztowały chwilę przed wybuchem pandemii? W krótkich słowach? To skomplikowane. Mam jednak zamiar przyjrzeć się zagadnieniu dokładniej, zatem zapraszam do lektury, w której postaram się wymienić najważniejsze czynniki, które doprowadzily do tego, że początek wybuchu pandemii SARS-CoV-2 to także początek złej passy dla graczy na całym globie.

Karta graficzna RTX 3090
GeForce RTX 3090 Founders Edition

Globalny niedobór półprzewodników

Niewątpliwie jest to czynnik, który ma największe znaczenie przy windowaniu cen omawianego tu podzespołu. Układy scalone towarzyszą nam cały czas. Znajdują się w telefonie czy komputerze, z poziomu którego to właśnie czytasz, poprzez telewizory, samochody czy inne urządzenia elektroniczne. Są absolutną podstawą produkcji wielu urządzeń, w tym także interesujących nas kart graficznych. Producenci układów półprzewodnikowy nie są jednak w stanie spełnić oczekiwań rynku. Mamy tu do czynienia z klasycznym przypadkiem kiedy popyt przerasta podaż. I ten problem, by zrozumieć jego genezę, również trzeba rozbić na czynniki pierwsze.

Pandemia SARS-CoV-2

Pierwszym powodem jest rzecz jasna wirus, który towarzyszy nam od grudnia 2019 roku. Pandemia wymusiła na nas zmianę w wielu sferach naszego życia. Dystans społeczny, maseczki, dezynfekcja i… praca zdalna. Sporo z nas przestawiło się na tryb pracy z domu. W związku z tym wymusiło to na nas również inwestycję w narzędzia, które miały nas wspomóc w pracy, a także umilić nam czas spędzony w czterech ścianach. 

Zakupy urządzeń elektronicznych pod koniec 2020 roku wzrosły o kilkadziesiąt procent w stosunku do analogicznej sytuacji w 2019 roku, jeszcze przed wybuchem epidemii w Wuhan. Sytuacja stanowiła swoiste preludium do większego dzieła pt. “te ceny wzięły się chyba z kosmosu!”.

Amerykańsko-chińska wojna handlowa

To już trochę mniej oczywisty dla wielu powód. Jesteśmy, świadomie lub nie, świadkami toczącej się wojny. Jest to wojna bez ani jednego wystrzału (miejmy nadzieję, że tak pozostanie), jednak jej przebieg przynosi srogie konsekwencje, które również my, jako gracze, odczuwamy. Handlowa wojna pomiędzy dwoma światowymi mocarstwami zawsze odbijać się będzie czkawką całemu światu. Genezą konfliktu są działania administracji byłego już prezydenta USA Donalda Trumpa, który jeszcze w 2018 roku począł nakładać cła na towary importowane z Chin. Zaczęło się skromnie od oclenia stali i aluminium, jednak z czasem lista rozrosła się do ponad 1200 różnych produktów importowanych z Państwa Środka. Taki obrót spraw nie mógł pozostać bez odpowiedzi chińskich władz. Chińczycy oskarżyli Amerykanów o protekcjonizm i sami zaczęli przygotowywać listę amerykańskich towarów do oclenia. Pomijając jednak geopolitykę – dlaczego wojna handlowa miała wpływ na ceny GPU?

Sprawdź także: Cyberpunk 2077 – czy warto zagrać w nową grę od twórców Wiedźmina 3?

Dlatego, że Amerykanie obrali na cel Semiconductor Manufacturing International Corporation (SMIC). Jest to największy w Chinach producent układów półprzewodników. Elementy układanki zaczynają do siebie pasować – jeśli weźmiemy pod uwagę to, że SMIC jest częściowo kontrolowane przez rząd chiński (oficjalnie). To główny powód, dla którego administracja Trumpa wytoczyła ciężkie działa przeciwko firmie. Działania Białego Domu zmusiły amerykańskie firmy, które dostarczały głównie prawa do technologii, do konieczności uzyskania pozwolenia od państwa na takie działania. A to jak można przypuszczać wiązało im ręce, gdyż urzędnicy takiego pozwolenia zbyt ochoczo nie wydawali.

Trump usprawiedliwiał to rzekomymi koneksjami SMIC z chińską armią i zagrożeniem w postaci ucieczki “know-how” z USA, wprost w niepowołane ręce. Restrykcje doprowadziły również do tego, że Chińczycy napotkali wiele utrudnień przy sprzedaży swoich dóbr na rynku amerykańskim. Firmy współpracujące z SMIC musiały więc szukać alternatywy – te istniały, w postaci choćby tajwańskiego TSMC, jednak ruch ten nie przyniósł rozwiązania. Zakłady te jeszcze przed pandemią osiągnęły maksimum swoich możliwości. Wszyscy chętni musieli ustawić się więc w kolejce, gdyż przedsiębiorstwa te obsługiwały wszelkiej maści firmy technologiczne, które już wcześniej korzystały z ich usług.

Efekt? Zaburzenie łańcucha dostaw, wydłużenie czasu oczekiwania na podzespoły niezbędne przy produkcji, podniesienie kosztów produkcji. Krążą także słuchy, że TSMC ma zamiar podnieść ceny swoich układów. Miałoby to nastąpić pod koniec roku, a podwyżka miałaby wynieść nawet 25%. Rzecz jasna miałoby to niebagatelny wpływ na ceny podzespołów, które ostatecznie trafiają choćby to GPU. Te koszty zostałyby niewątpliwie przeniesione na konsumentów.

Wojna handlowa ma wpływ na ceny kart graficznych
W wojnie handlowej pomiędzy dwoma światowymi supermocarstwami poszkodowanymi są wszyscy / Źródło: proqc.com

Produkcja układów scalonych a najgorsza susza od lat

Wspomniane TSMC doświadcza również problemów spowodowanych najgorszą od niemal 60 lat suszą w tamtych rejonach. Jaki ma to związek z produkcją układów scalonych? Niebagatelny, jeśli weźmiemy pod uwagę zapotrzebowanie fabryki na wodę. A to wynosi ponad 60 ton dziennie. Doprowadza to do sytuacji, w której producent staje na rzęsach by zmagazynować jak największe zapasy wody, potrzebnej przy produkcji układów. 

Chociaż nie ma to, jak na razie, wpływu na produkcję, rząd wymusił na władzach TSMC ograniczenie zużycia wody o 15%. Pytanie jednak jak długo TSMC będzie w stanie unikać spowolnienia mocy przerobowych? Wartym wspomnienia jest fakt, że władze dokładając starań do ratowania TSMC, robią to kosztem rolników, których restrykcje dotykają w większym stopniu.

Wspomniane powyżej powody skutkują największym wpływem na wzrost cen komponentów, a w konsekwencji cen interesujących nas kart. Jeśli jednak sądzicie, że to koniec, to musicie się srogo rozczarować. Jest tego więcej.

Górnicy i boom na kryptowaluty

Docieramy do minerów, którzy dorzucają swoje trzy grosze do zagadnienia. Kopacze kryptowalut zaczęli masowo kupować wydajne karty na przełomie 2017 i 2018 roku. Wydajne jednostki graficzne sprawdzają się najlepiej jeśli idzie o e-górnictwo, stąd właśnie do sieci coraz częściej trafiały zdjęcia 10, 20, 50 czy więcej specjalnie spiętych ze sobą topowych kart, trudniących się wydobyciem kryptowaluty 24 godziny na dobę. Następnie był Covid, wiadomo – nie polepszył sytuacji. 

Kryptowaluta, choć w mniejszym stopniu, też winduje ceny kart graficznych
Kopacze wirtualnej waluty również mają wpływ na ceny kart, lecz na ogół to oddziaływanie jest mocno przeceniane.

Wróćmy jednak do współczesności, gdyż także obecnie to kopacze są w natarciu. Bierze się to z rosnącej wartości Bitcoina i innych kryptowalut. Póki ten proceder będzie trwał, kopacze walut będą zdeterminowani do wykupywania z rynku kart, które ostatecznie trafią do pracy w kopalni. Zdeterminowani na tyle, że ochoczo zgodzą się płacić za nie jak za zboże, byle tylko móc powiększyć wydajność swojej kopalni. Innymi słowy, dochodzi tu do świadomego przepłacania za karty, które swoją pracą mogą przecież odrobić tę inwestycję. Wszak mają dobry plan awaryjny – zawsze mogą sprzedać je na rynku, gdzie znajdą masę chętnych graczy lub… skalperów. Do nich wrócimy za chwilę.

Na uwagę zasługują jeszcze ostatnie działania Elona Muska oraz, jak podaje Reuters, zablokowanie handlu kryptowalutami w Chinach. Manipulacje Muska na giełdzie, o które jest oskarżany oraz zakaz świadczenia usług związanych z płatnościami w kryptowalucie, wpłyną z pewnością bardzo niekorzystnie na notowania głównych e-walut. W ogólnym rozrachunku nie będzie to jednak miało dużego wpływu na ceny kart. Jak już wspomniałem, problem tkwi w innym miejscu i szaleństwo kopania, choć składa się na całość, nie stanowi głównego czynnika wzrostu cen.

Skalperzy i ich boty zakupowe

To właśnie skalperzy stanowią drugą siłę (tuż obok kopaczy), która składa się na podbijanie ceny kart graficznych, zwłaszcza na rynku wtórnym. Kim oni są?

Otóż skalper to osoba, która monitorując rynek, wykupuje towar puszczony na niego w małej ilości. Robiąc to doprowadza do sytuacji, w której poszukiwany produkt szybko znika z oferty, jednak samo zapotrzebowanie się nie zmienia. Skalper, posiadając chodliwy towar, jest w stanie dyktować cenę – w przypadku GPU horrendalnie zawyżoną. Na ogół skalperzy działają na zasadzie drobnego zysku z jednego produktu (który przy sprzedaży dużej partii tego samego produktu, daje spory profit), jednak sytuacja na rynku kart graficznych pozwala im na działanie z wysokiego C.

Boty skupujące karty graficzne
Używanie botów do zakupów to przykład nieuczciwej praktyki / Źródło: pcmag.com

I choć można to traktować jako naturalną kolej rzeczy na wolnym rynku, gdzie rozpoznanie danego sektora i swobodne poruszanie się w nim dają przewagę temu kto ma wiedzę, to nie do końca jest tak kolorowo w branży gamingowej. A to z tego powodu, że skalper wspomaga się botem. Odpowiednio skonfigurowany, jest przeszkodą nie do pokonania dla normalnego człowieka, przeczesującego oferty w poszukiwaniu dobrej opcji. Boty natychmiast wykupują rzuty, pozostawiając chętnych z pustymi rękoma. 

Przykładem niech będzie PS5 i casus z jednego z amerykańskich sklepów. Specjalnie opracowany system zablokował 20 milionów prób zakupu egzemplarzy PS5 dostępnych do kupienia. W jakim czasie? Otóż w pierwszych 30 minutach od otwarcia sprzedaży. 

20. Milionów. Prób. To kolosalna wręcz liczba, która obrazuje nam z czym przyszło się mierzyć ludziom w obecnych czasach. Mamy tu opisany przypadek konsoli, jednak niepoprawnym marzycielstwem byłaby wiara w to, że sytuacja może wyglądać lepiej w kwestii tak chodliwego podzespołu jakim obecnie jest GPU. W krótkich słowach: skalping staje się biznesem przynoszącym konkretne zyski, nie dziwi więc fakt, że pojawia się coraz więcej chętnych, pragnących uszczknąć coś dla siebie z tego tortu.

Karta graficzna oferta

Zobacz co mamy teraz w ofercie z segmentu GPU

Sprawdź

Perspektywy na przyszłość

W trudnych chwilach lubimy mieć świadomość, że one się kiedyś skończą. Za tydzień, dwa, rok – byle wiedzieć kiedy. Niestety w przypadku zawyżonych cen GPU nie możemy się opierać na czymś takim. Problem składa się ze zbyt wielu zmiennych, które są od siebie niezależne. Ich właściwa ocena i opracowanie na jej podstawie trafnych przewidywań przypomina wróżenie z fusów. Z pewnością śmiało można jednak założyć, że poprawa sytuacji nie nastąpi szybko.

Według prognoz, poprawy możemy spodziewać się w 2022 roku, jednak nie brakuje głosów, że do ustabilizowania się cen trzeba będzie czekać dłużej, nawet do 2023! Jednak w tym ciemnym tunelu tli się jakiś promyk nadziei. 18 maja Nvidia opublikowała krótką notatkę na swoim blogu. Mowa w niej o implementacji specjalnego limitera, który ma ograniczać zdolności kopania kart. W krótkich słowach: przestanie to być opłacalne dla górników, gdyż moce mają spaść o 50%. Limiter LHR (Lite Hash Rate) miałby pojawić się w kartach serii 30 (jednak też nie we wszystkich). Technologia to ma być wdrażana w kartach, które na rynku pojawią się pod koniec maja/na początku czerwca.

Karta graficzna mem
Zamieszanie z kartami graficznymi to dobry motyw na memy. Przywołać mogą chociaż trochę uśmiechu w tych ciężkich dla graczy czasach / Źródło: rockpapershotgun.com

Pytanie czy to coś zmieni – Nvidia już raz próbowała walczyć z górniczym procederem, jednak szybko w sieci pojawił się sterownik, który odblokował moce kopania i RTX, który miał być tylko dla graczy, wrócił do łask minerów. Większy wpływ na sytuację będzie jednak miał rozwój wojny handlowej USA-Chiny, przebieg pandemii oraz naprawa łańcuchów dostaw (a tym samym zażegnanie “kryzysu półprzewodnikowego”).

Graczom nie pozostaje zatem nic innego, jak próba przeczekania tych ciężkich czasów. Sytuacja w sklepach nie nastraja optymizmem, jednak jak widzimy, jest to podyktowane perturbacjami na wysokim szczeblu, na który sprzedawcy nie mają jakiegokolwiek wpływu. Prędzej czy później potrzeby rynku zostaną nasycone, zawierucha związana z kryptowalutami się unormuje i ceny wrócą do normalności. Tego “prędzej” życzyłbym sobie i Wam.

9
0

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.