1. Scroll
  2. /
  3. Technologia
  4. /
  5. Latające samochody – czy marzenie o tym środku transportu prosto z science fiction jest na wyciągnięcie ręki?

Technologia

28.10.2021 06:53

Latające samochody – czy marzenie o tym środku transportu prosto z science fiction jest na wyciągnięcie ręki?

Motoryzacja
6
0
0
6
0

Latające samochody to jeden z najczęściej powtarzających się motywów w filmach science fiction. Motoryzacja jest bliżej lotnictwa, niż by się wydawało, wielu producentów aut ma bowiem doświadczenie z samolotami. Czy latające samochody to przyszłość?

Latające samochody – czy istnieją? Czym są?

Latające samochody na stałe wpisały się w widok miast z filmów science fiction. Pojawiły się i odegrały istotną rolę choćby w Piątym Elemencie czy Łowcy Androidów. Zwykle wyglądają jak typowy wóz, ale poruszają się w powietrzu dzięki napędowi odrzutowemu, rakietowemu czy antygrawitacyjnemu. Co ciekawe, auta latające to nie tylko element fantastyki. W rzeczywistości również pojawiło się wiele tego typu koncepcji, choć nie aż tak zaawansowanych, jak w artystycznych wizjach – zwykle w postaci hybrydy samochodu z helikopterem lub samolotem.

Motoryzacja i lotnictwo przenikają się od bardzo dawna. Takie firmy, jak BMW, czy Mitsubishi,m przez długie lata konstruowały silniki do samolotów. Potęgą w tej dziedzinie jest Rolls-Royce, choć ze wspólnego dziedzictwa z producentem ultraluksusowych aut pozostała już tylko nazwa i logo. Najsilniejsze powiązania miał nieistniejący już Saab – producent doskonałych myśliwców. Technologia nie wydaje się więc problemem w stworzeniu latającego samochodu. Gorzej, że dodając do auta skrzydła i odpowiedni silnik zwykle otrzymuje się samolot.

Osiągnięcie satysfakcjonującej realizacji koncepcji latającego samochodu musi być więc pewnym kompromisem. Kształt i główna funkcjonalność muszą pochodzić ze świata samochodów a możliwość lotu stanowić niejako dodatek do jeżdżenia po drogach. W idealnej sytuacji takiemu pojazdowi nie byłby potrzebny do startu i lądowania pas startowy. Sam przelot powinien też być możliwie bezpieczny, na tyle łatwy, by poradził sobie z nim typowy kierowca, a prędkość i zużycie paliwa na tyle korzystne, by tłumaczyć skomplikowanie konstrukcji oraz cenę.

Loty testowe do tej pory

Pierwszą, w miarę skuteczną, próbą przerodzenia auta w samolot był Curtiss Autoplane z 1917 roku. Trzyosobowy pojazd przypominał Forda T z doczepionymi do dachu skrzydłami dwupłatowca i pchającym go silnikiem śmigłowym. Mimo ambitnych planów, lot pozostał poza zasięgiem konstrukcji – udało się osiągnąć tylko krótkie skoki. Kolejne lata przyniosły prototypy (budowane głównie w USA), z których jednak żaden nie trafił do produkcji seryjnej.

Curtiss Autoplane
Curtiss Autoplane | Wikipedia

Przeczytaj również: Tesla – cena elektrycznego samochodu Elona Muska. Ile kosztuje Tesla?

Modele latających samochodów – ich budowa i osiągane prędkości

Pierwszy, udany pojazd silnikowy, który można nazwać latającym samochodem, to wyprodukowany w 5 egzemplarzach Waterman Arrowbile z 1937 roku. Nieduży, dwumiejscowy trójkołowiec miał sześciocylindrowy silnik Studebaker-Waterman o mocy stu kilogramów. Ważącemu niecałą tonę wehikułowi zapewniał on niezłe jak na tamte czasy osiągi – maksymalna prędkość na drodze to 90 km/h, a w powietrzu 180 km/h. Imponujący był zasięg, sięgający prawie 600 km. Niestety, Arrowbile nie zdobył dużej popularności.

Waterman Arrowbile
Waterman Arrowbile | Wikipedia

Bardzo podobny pod względem koncepcji był Taylor Aerocar z 1949 roku, wyprodukowany w sześciu egzemplarzach. Jego pierwsza wersja mieściła jedną osobę, zapewniając niezły komfort i prędkości do 100 km/h na drodze i 188 km/h w powietrzu. W przeciwieństwie do Watermana sprytna konstrukcja Aerocara pozwalała złożyć skrzydła o rozpiętości ponad 10 metrów i podczas jazdy ciągnąć je za samochodem. Sprawiało to, że po raz pierwszy, tego typu konstrukcja sprawdzała się nie tylko w locie, ale i mieściła na publicznej drodze.

Taylor Aerocar
Taylor Aerocar | Wikipedia

Kolejne lata przynosiły mniej lub bardziej udane koncepcje. Moller Skycar miał mieć możliwość pionowego startu i lądowania, ale mimo prawie 40 lat dopracowywania konstrukcji nie udało się zapewnić jej poprawnego działania. Parajet Skycar z 2008 roku, mimo ogromnej ceny, przekraczającej 50 tysięcy funtów, osiągami w locie odstawał nawet od Aerocara, choć na ziemi po demontażu skrzydeł jeździł jak sportowy buggy. Z kolei rozwijany od 1990 roku, słowacki AeroMobil, po wypadku w czasie lotu próbnego w 2015 roku, ciągle tkwi w fazie prototypu.

Moller Skycar
Moller Skycar | The Verge

Kiedy możemy spodziewać się kolejnych testów latających aut?

Jedną z bardziej obiecujących koncepcji jest zaprezentowany w 2021 roku ASKA – czterowirnikowa hybryda elektrycznego samochodu i helikoptera. Na wzór popularnych dronów, wysięgniki, na których zamontowano śmigła, można składać, oszczędzając przestrzeń. Wnętrze pojazdu wykonano z dużą pieczołowitością, wyraźnie inspirując się projektami Tesli. ASKA ma być w stanie przelecieć na jednym ładowaniu nawet 400 km, ale przeszkodą w zdobyciu popularności niewątpliwie będzie cena – 789 000 dolarów w przedsprzedaży.

Latające samochody – czy wygryzą transport lotniczy i drogowy?

Nie ma wątpliwości, że statki powietrzne to wspaniały wynalazek, mający wiele zastosowań. Transport lotniczy pozwala w bardzo krótkim czasie przenosić ludzi i towary nawet na inny kontynent. Wizja lotu do Japonii czy Stanów we własnym samochodzie może być bardzo kusząca. Nie byłoby odprawy i innych lotniskowych formalności, ale czy spędzenie kilkunastu godzin w fotelu kierowcy bez możliwości rozprostowania nóg to dobry lot?

Przy obecnym stanie technologii, szanse że samochody byłyby w stanie odbyć tak długą podróż, są znikome, co oznacza, że głównym rywalem dla latających samochodów byłby transport drogowy. Tu pokusą jest, przede wszystkim, ominięcie miejskich korków. Filmy science fiction ukazują zwykle sznury latających samochodów, podążających jeden za drugim z umiarkowaną prędkością i w równych odstępach, ale taki porządek jest trudny do osiągnięcia nawet na drodze.

latający samochód ASKA
Czy ASKA to przyszłość transportu?

Istotnym problemem, z jakim mierzy się transport, jest ekologia. Obecnie każda kropla paliwa zdaje się na wagę złota. Samochód jeżdżący po drodze spala kilka, do kilkunastu litrów paliwa na sto kilometrów, podczas gdy przeciętny helikopter zwykle potrzebuje około dziesięciu razy tyle.

Owszem, awionetki zużywają podobne ilości benzyny, co samochody, ale im utrzymanie w locie zapewniają skrzydła i osiągana prędkość, zdecydowanie zbyt duża do miasta. Latający samochód musiałby zużywać paliwo nie tylko na ruch w przód, ale też utrzymanie się w powietrzu.

Czy latające auta będą dostępne dla wszystkich kierowców?

Rozważając możliwość wprowadzenia latających samochodów na rynek, poza kwestią ekologii i wysokiej ceny, trzeba też wziąć pod uwagę bezpieczeństwo ruchu. Transport lotniczy jest bardzo ściśle kontrolowany, co ułatwia stosunkowo nieduża liczba samolotów oraz helikopterów. O ile na ziemi kolizja zwykle kończy się wizytą u blacharza, każda stłuczka w powietrzu skończy się upadkiem wraków ze znacznej wysokości. Nietrudno więc wyobrazić sobie, jak bardzo dużym wyzwaniem byłoby zapewnienie bezpieczeństwa powszechnego korzystającym z indywidualnego transportu powietrznego.

latające samochody
Latające samochody to wciąż bardzo odległa przyszłość. Pytanie tylko, czy rzeczywiście jej chcemy?

Przeczytaj również: Kamera samochodowa – czy warto ją mieć? Na co zwracać uwagę kupując wideorejestrator samochodowy

Przypomnij sobie ostatnią przejażdżkę autem. Ilu wariatów jechało szybciej, a ilu niedzielnych kierowców wolniej niż Ty? Ile samochodów było zaparkowanych tak, że lepiej poradziłby sobie z tym zadaniem Stevie Wonder? Do tego stresu i irytacji dodaj jeszcze element poruszania się w powietrzu. Kurs kierowcy latającego samochodu musiałby być równie wymagający i długi jak pilota samolotu, a rygorystyczny test powtarzany regularnie.


Nie ma wątpliwości, że latający samochód z przyszłości to pojazd w pełni autonomiczny, co ma swoje wymagania. Poza bezpieczeństwem ruchu, potencjalne problemy to sposób dostarczania energii i niezwykle wysokie ceny aut wynikające z zaawansowania już na etapie konstrukcyjnym.

Na pytanie, kiedy latające samochody wypełnią ziemskie niebo, istnieje więc tylko jedna odpowiedź – prawdopodobnie nigdy. Sądząc po ułańskiej fantazji niektórych kierowców, to bardzo dobrze.

6
0

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.