1. Scroll
  2. /
  3. Rozrywka
  4. /
  5. Historia serii gier Tony Hawk – najważniejsze informacje o grach z kultowym skaterem

Rozrywka

2 tygodnie temu

Historia serii gier Tony Hawk – najważniejsze informacje o grach z kultowym skaterem

Gry
2
1
0
2
1

Seria Tony Hawk cieszy się wielką popularnością – mimo, iż już dawno osiągnęła ona pełnoletniość. Gra z przeszło dwudziestoletnią historią doczekała się rzesz miłośników i wiernych fanów, a inspirowane nią deskorolkowe tricki znalazły naśladowców także w realnym życiu. Na czym polega fenomen Tony Hawk?

Nawet jeśli deskorolkę widziałeś jedynie na półce w Decathlonie, a skatepark wydaje Ci się rozrywką z innego świata – to na pewno słyszałeś o mistrzu skateboardingu, czyli niejakim Tonym Hawku. Dziesięciokrotny medalista X Games to bezsprzecznie najbardziej rozpoznawalny skater w dziejach. W Polsce znany głównie z sygnowania swoim nazwiskiem popularnej serii gier Tony Hawk’s Pro Skater, natomiast wśród bardziej wtajemniczonych w arkana czterech kółeczek, jako pierwszy zawodnik, który wykonał obrót o 900° z poprawnym lądowaniem na oficjalnej imprezie.

Tony Hawk – kim jest tytułowy skater?

Tony „Birdman” Hawk urodził się w 1968 roku i już jako czternastolatek wpisywał w rubryczkę zawód „profesjonalny skater”. Po zaledwie dwuletniej karierze w kultowej grupie Bones Brigade został okrzyknięty najlepszym deskorolkarzem świata. Nie są to czcze przechwałki: na 103 starty w oficjalnych zawodach w 92 stawał na podium, z czego 73 razy na najwyższym jego stopniu.

Niemniej jednak to nie wystarczyło, by zapisać się złotymi zgłoskami na rampach tego świata. Dziesięć lat, kilkanaście połamanych kości i kilka wybitych zębów później, w 1999 na zawodach w San Francisco, Tony zmienił na zawsze scenę skateboardową, wykonując swój flagowy trick z obrotem o 900° stając się legendą porównywalna z Tigerem Woodsem czy Michaelem Jordanem.

Fenomen gier Tony Hawk

Twórcy gier szybko zwęszyli niezły biznes i jeszcze tego samego roku wydali na konsolę pierwszą z serii gier z Tonym Hawkiem w tytule. Seria stała się fenomenem nie tylko dlatego, że po prostu była świetna, ale można śmiało powiedzieć, że wprowadziła deskorolkę do mainstreamu.  Nagle mało znane hobby, uważane przez niektórych wręcz za wandalizm, staje się popularne na całym świecie, a dzieciaki szturmują skate shopy w poszukiwaniu ubrań, desek i ochraniaczy.

Kultowy stał się także soundtrack z gry – tradycyjny deskorolkowy hip-hop musiał ustąpić sporo miejsca… punkowi, ciężkim gitarowym riffom, a nawet SKA – jednocześnie definiując na zawsze, jakiej muzyki słucha się skacząc na desce. 

W 2012 roku, na zawodach X Games w Szanghaju dwunastolatek, Tom Schaar, poprawnie ląduje, wykonując trick, w którym wykręca 1080°. Nie trzeba dodawać, jak to się stało, że zainteresował się skateboardingiem. Tymczasem ponad pięćdziesięcioletni Anthony Hawk nadal lubi pogrindować na barierkach, a w wolnych chwilach wprowadza deskorolki na Igrzyska Olimpijskie.

Lista wszystkich gier z serii Tony Hawk Pro Skater

THPS 1

Pierwsza część Tony Hawk’s Pro Skater ukazała się w 1999 roku jedynie na konsole, deklasując – marną, bo marną – ale jednak konkurencję. Podczas dwuminutowego przejazdu po jednej z dziewięciu lokacji pełnej ramp, skoczni i barierek nasz skater wykonywał tricki, za które przyznawane były punkty. Przy okazji odfajkowywaiśmy różnego typu zadania – głównie związane ze zdobyciem odpowiednio wysokiej ilości punktów.

 THPS 2

Prawdziwy szał na deskę przyniósł jednak THPS 2 – wrzucenie dema pozwalającego przejechać jedną dwuminutową rundę na jednej mapie okazało się strzałem w dziesiątkę. Raczkujący Internet zalała masa stron rankingowych, które powstały tylko po to, by gracze mogli pochwalić się wynikiem swojego przejazdu. Przypominamy, że to zaledwie jedno małe demo.

Po premierze szał na gry spod znaku Pro Skater wybuchł na dobre. Choć sam sposób rozgrywki praktycznie pozostał niezmieniony, dodano mnóstwo nowych smakołyków. I nie tylko nowe tricki, ale świetne nowe misje polegające już nie tylko na zdobyciu konkretnej ilości punktów, ale także na zrobieniu danego tricku w konkretnym miejscu, zebraniu poukrywanych literek SKATE, a także takich, które zmieniały wygląd lokacji – np. prześlizgnięcie się deską po wirniku helikoptera dawało pilotowi sygnał do startu, a resztki zniszczonego w ten sposób dachu tworzyły nową skocznię.

Nowością były też mapy konkursowe w trybie kariery – zabawa polegała na wykręceniu najlepszego wyniku w jak najlepszym stylu w trzech jednominutowych próbach. Wywrotki praktycznie uniemożliwiały wejście na podium, natomiast zupełnie nowy sposób łącznia tricków w długie combosy (dzięki tzw. manualowi, czyli jeździe na dwóch kółkach) pozwalał zadowolić nawet najwybredniejszych sędziów.

Sprawdź też: Seria gier Battlefield – kultowa strzelanka od EA. Historia gier z serii Battlefield od EA DICE

Oprócz tego dodano możliwość rozwijania statystyk naszego skatera, modyfikowania wyglądu oraz dostępnych tricków. To właśnie w tej części serii pojawił się też przełomowy soundtrack opisywany w poprzednim akapicie.

THPS 3

Półtora roku później mogliśmy już grać w trzecią odsłonę serii – tu rewolucji zdecydowanie brak, natomiast dopieszczono i usprawniono mnóstwo mniejszych i większych aspektów rozgrywki.

Ogólnie rzecz biorąc, podstawowe zasady gry pozostały bez zmian — poruszamy się w dwuminutowych sesjach po mapach, wykonując misje i fikając koziołki na desce w rytm turbo-muzyki. Doskonale, że twórcy postanowili zostawić w spokoju to, co tak wspaniale działało w poprzednich częściach!  

Komputery PC w najlepszych cenach

Dużym krokiem naprzód był upgrade grafiki – nawet dzisiaj gra nie straszy, a na początku XXI wieku wyglądała znakomicie. Powiększone mapy, pełne tajnych lokacji i przemyślanych miejsc do robienia tricków wypełnili przechodnie (wyjątkowo agresywni), samochody, wózki widłowe i inne tego typu pojazdy (wyjątkowo agresywne) dobrane w zależności od okoliczności przyrody. Nowi gracze mogli skorzystać z samouczka, a ci ograni od razu docenili nowe łuki balansu przy jeździe na manualu czy grindzie po barierkach. Pojawił się nawet dosyć toporny edytor map skateparku. Wszystkiego było więcej, a wszystko było lepsze…

THPS 4

…aż w 2003 roku premierę miała czwarta część Tony Hawk Pro Skater i… wszystko pozmieniała. Zrezygnowano z dwuminutowych przejazdów. Misje teraz przyjmuje się od ludzików zamieszkujących mapy, a aspekt sportowy gry, choć nigdy specjalnie niedominujący, zmniejszony został do minimum na rzecz czystej gry zręcznościowej. Widać to też po samych misjach – a to gramy w tenisa jeżdżąc na desce (sic!), a to uczepiamy się jadącego samochodu, balansując jedynie strzałkami, widząc akcję z lotu ptaka czy też urządzamy zawody w jeździe na desce na brzuchu. Zmiany nie przekonały starych wyjadaczy, ale rozbudowana rozgrywka, opcje multiplayerowe i setki nowych misji przyciągnęły przed ekrany nowy narybek.

Tony Hawk Pro Skater 4
Źródło: gamefabrique.com

Tony Hawk’s Underground 1 i 2

Znany również jako THUG, jest trochę serią w serii — rozgrywka zmienia się tutaj zasadniczo, gdyż otrzymujemy tryb fabularny, w którym przejedziemy drogę „od zera do pro skatera” starając się zrobić wrażenie na kolejnych profesjonalistach odwiedzając Manhattan, Vancouver, Moskwę, Tampę, San Diego i Hawaje. Możemy zapomnieć o tradycyjnych „dwuminutówkach”. Wbrew pozorom historia nie jest tylko mało istotnym tłem do grindowania po barierkach: będzie miłość, będzie zdrada, będzie sie działo. Jeśli chodzi o rozgrywkę, to największą nowinką jest możliwość zejścia z deski i przespacerowania się w celach turystycznych lub jako część większego combo.

Druga część z podtytułem World Destruction Tour sugeruje, iż w najnowszej odsłonie serii weźmiemy udział w turnieju o ogólnoświatowym zasięgu. Nie byle jaki to turniej, bo dwaj słynni skaterzy – Tony Hawk i Bam Margera – wystawiają do pojedynku drużyny, których zadaniem jest dokonać demolki (czyli tytułowego destruction) na większą skalę niż przeciwnicy. Przegrani zostają i sprzątają, a zwycięzcy odjeżdżają na deskorolkach w stronę zachodzącego słońca. W samej rozgrywce bez rewolucji, ale za to twórcy prześcigają się w wymyślaniu coraz to bardziej absurdalnych zadań – porywamy kolegę leżącego na noszach, obrzucamy ludzi pomidorami lub robimy tricki na wózku inwalidzkim. Plansze nadal bawią interakcyjnością, są pełne sekretów i żarcików, a co najważniejsze niezwykle grywalne.

Tony Hawk’s Underground 1 i 2
Źródło: gamefabrique.com

Tony Hawk’s American Wasteland

Po dłuższej przerwie Tony Hawk wraca na ekrany w American Wasteland. Wcielamy się w młodego skatera, przybywającego z tytułowego wastelandu, czyli, innymi słowy, z zadu… ekhm… z prowincji, do wielkiego Los Angeles, gdzie planuje zdobyć sławę i pieniądze, a nie jakieś tam literki SKATE.

Wzorem gier z serii GTA jeździmy po otwartym mieście szukając osób, które gotowe byłyby sypnąć groszem młodemu skaterowi za wykonanie jakiegoś tricku lub dwóch. Inaczej niż w pierwszych częściach serii, w American Wasteland nie wykonujemy misji, by przechodzić do kolejnych poziomów, a po to, by rozwinąć umiejętności naszego awatara, aby z kolei imponować innym skatereom z okolicy. Przy okazji odwiedzimy sklepy, gdzie kupimy nowe ciuszki oraz deski, a nawet możemy wsiąść na BMX’a, jednak głównie po to, by szybciej poruszać się po mieście, bo frajdy z robienie na nim tricków raczej nie ma… 

Graczy z długimi siwymi brodami ucieszy możliwość odpalenia gry w trybie zgodności z THPS 2, czyli klasycznych dwuminutówek na sześciu specjalnie do tego celu przygotowanych mapach.

American Wasteland
Źródło: gamingdebates.com

Tony Hawk’s Project 8

 Po serii eksperymentów, jakimi były serie Underground i Wasteland, twórcy stawiają na nowe rozdanie – świeży silnik dopieszcza grafikę i poprawa fizykę jazdy. Twórcy chwalą się, że nasz deskorolkowiec został podzielony na 20 indywidualnie animowanych stref. Myślą przewodnią nowego Tony’ego było wyjęcie tego co najlepsze z całej serii i zapakowanie w ładne pudełeczko z napisem Project 8 – mamy tutaj wielkie, podzielone na 12 stref do odblokowania, miasto niczym w American Wasteland, ale forma rozgrywki zdecydowanie bardziej przypomina stare dobre misje z Tony Hawk’s Pro Skater, choć tutaj oczywiście zlecane przez przechadzających się po planszy mieszkańcach.

Dużą nowością jest funkcja „Nail the Trick”, czyli możliwość „dopieszczenia” niektórych tricków w zwolnionym tempie. Nie uświadczymy natomiast zapchajdziur typu jazda na BMX’ie czy szwendanie się po ciucholandach. Fabuła zostaje ograniczona do niezbędnego minimum, otóż sam Tony Hawk poszukuje 8 najlepszych deskorolkarzy-amatorów świata do tytułowego projektu. Z każdą wykonaną misją podskakujemy na drabince sławy — do pokonania jest aż 200 innych pretendentów, ale podskok nawet o kilka szczebelków daje dużo frajdy.  

Tony Hawk’s Project 8
Źródło: youtube.com

Tony Hawk’s Proving Ground

W THPG nie ma rewolucji, za to są pewne znamiona ewolucji. Właściwie w tym miejscu można by dokonać kopiuj/wklej opisu Project 8 okraszonego przymiotnikami „więcej”, „bardziej” i „ładniej”, choć niekoniecznie „ciekawiej” i „lepiej”. 

Najciekawszą ze zmian pozostaje rozwinięcie funkcji „Nail the Trick” zwaną tutaj „Nail the Grab”, obecnie możemy spowalniać czas kiedy nam się żywnie podoba i przechodzić do trybu, w którym dokładnie kontrolujemy każdą z nóg naszego skejta, tak by wykonać nawet najbardziej karkołomne combosy. Przesiadka na nowsze konsole pozwoliła dodać wygodny multiplayer oraz studio fotograficzno-filmowe, dzięki któremu pochwalimy się wszystkim wokół jak świetnie nam idzie (jedzie?). 

Tony Hawk’s Proving Ground
Źródło: gamereactor.eu

THPS 5

Tony Hawk’s Pro Skater 5 czyli wielki powrót do korzeni serii, o którym wszyscy już zapomnieliśmy. I dobrze, ale z kronikarskiego obowiązku przypomnijmy kontrowersje związane z ukazaniem się tytułu. Otóż wszystko wskazuje na to, że ktoś w biurze Activision wykrzyknął coś w stylu „Mamy ostatnie 3 miesiące kontraktu z Hawkiem! Szybko! Wydajemy co tam mamy rozgrzebane, zgarniamy kasę naiwniaków i zwijamy ten cyrk!”. Tym sposobem pierwszego dnia po premierze gra pobierała patch większy od niej samej.

Gracze i recenzenci nie mieli litości — grafika ratowana cel-shadingiem, fizyka i kolizje niczym Hanka Mostowiak w kartonach, design poziomów taki, że kilka dni po premierze gracze wydają lepiej zaprojektowane poziomy w dołączonym edytorze.

THPS 5
Źródło: youtube.com

Absurdalność misji pozostawia daleko w tyle nawet te z Underground’a. Strzelamy fajerwerkami do tarczy, zmieniamy grawitację, przypinamy skrzydełka do deski, gramy w hokeja z wyciętymi z kartonu hokeistami, zbieramy lody do wafelków, robimy tricki na czas, a naszym zegarem jest pompująca się głowa deskorolkarza, która pęka, jeśli nie zdarzymy. Do tego, aby w ogóle podjąć misję, musimy… przebrnąć przez ekran ładowania, który przeniesie nas w odpowiednie miejsce na planszy, a jeśli nam się znudzi to… nie możemy go przerwać, trzeba czekać do końca czasu albo wychodzić do menu głównego. Możnaby tak dalej, ale spuśćmy już zatem kurtynę milczenia…

Tony Hawks Downhill Jam

 Gierkę można nazwać małym spin-offem całej serii. Ktoś wpadł na pomysł, że nic nie stoi na przeszkodzie by, wzorem świetnej serii „zjeżdzałek” snowboardowych „SSX”, zrobić to samo tylko na deskorolce. Jak pomyśleli tak zrobili – cała zabawa polega na jak najszybszym zjechaniu z górki po wyznaczonym torze. Po drodze grindujemy po barierkach, wyskakujemy na rampach i robimy tricki w jednym z 8 trybów rozgrywki.

Wszystko to brzmi bardzo przyjemnie, jednak w designie zabrakło iskry. Tory nie są specjalnie zróżnicowane, zakres możliwych do wykonania tricków mocno ograniczony, a tryby niezbyt angażujące. Z drugiej strony, jeśli celujemy w mało wymagającą zręcznościówkę dla dzieciaków albo wpadło do nas kilku kolegów i chcemy pograć w coś, w co każdy ogarnie w trymiga, to naprawdę przyjemny tytuł. 

Tony Hawks Downhill Jam
Źródło: gamefabrique.com

Tony Hawk’s RIDE i SHRED

Tony Hawk: RIDE i Tony Hawk: SHRED to eksperyment z udziałem studia Romobodo, które przygotowało unikalny konsolowy kontroler w kształcie deskorolki. Jeśli oglądaliście Powrót do Przyszłości to wiecie, o co chodzi, a jeśli nie to wyobraźcie sobie plastikową deskę bez kółek. Rozgrywka w obu grach nie różni się znacząco – jedziemy w dół jednym z kilkunastu torów naszpikowanym rampami, halfpipe’ami, barierkami i wszelkimi innymi szalonymi rzeczami, z których można się wybić, by zrobić w powietrzu trick lub zebrać bonus.

W SHRED wcielimy się również w snowboardzistów, lecz jest to zmiana raczej kosmetyczna.  Tyle i aż tyle można by powiedzieć — nie wykonujemy misji, nie ma fabuły, nie tworzymy swoich skaterów — gdyby nie to, że crème de la crème zabawy, czyli desko-kontroler sprawdza się średnio

Czujniki po bokach reagują dosyć chaotycznie lub wcale natomiast balans między przodem a tyłem deski jest dosyć umowny. Oznacza to, że najlepszą taktyką jest gorączkowe podrygiwanie w losowy sposób i patrzenie co nam z tego wyszło lub mocno zachowawcza jazda na manualu… Nie do końca można było się spodziewać, widząc ten futurystyczny kontroler. Niemniej, jeśli chcecie, żeby dzieciaki miały trochę ruchu przed telewizorem, to przy RIDE i SHRED można się dobrze spocić.

Tony Hawk’s RIDE i SHRED
Źródło: gamefabrique.com

Czy powstają nowe gry z Tonym Hawkiem?

Trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy powstają nowe gry z Tonym Hawkiem, gdyż w gruncie rzeczy to tak powstają, na PC i konsolę (Tony Hawk PS4), ale najnowsza odsłona, czyli Tony Hawk Pro Skater 1+2 jest remakiem legendarnych dwóch pierwszych części. Jest to jednak remake w najlepszym tego słowa znaczeniu, gdyż nie mamy tutaj do czynienia z prostym „kopiuj–wklej” z ładniejszą grafiką – gra zdecydowanie nabiera nowej wartości.

Stare, dobrze znane mapy otrzymują pełny lifting, grono starych skejtowych mistrzów uzupełnione jest młodymi pretendentami, a można też odblokować kilka ukrytych postaci. Tryb kariery zawiera dobrze znane misje, ale żeby nie było nudno, dorzuca garściami też nowe wyzwania, również globalne. W nagrodę dostaniemy setki gadżetów od nowych desek, przez fatałaszki po tatuaże. Edytor poziomów przystosowano do nowoczesnych standardów, czyli bez problemu możemy dzielić się i jeździć po torach przygotowanych przez innych, nawet w trybie split-screen. Gra zawiera również niemal wszystkie piosenki znane z oryginału, a także ponad 30 nowych utworów. Nic tylko grać!

Tony Hawks remaster 1 i 2
Źródło: skomplikowane.pl

Inne serie gier traktujące o deskorolce

Seria sygnowana nazwiskiem Tony’ego królem jest i basta, natomiast uzurpatorzy nie dają za wygraną. Jednym z głównych konkurentów jest seria Skate wydawana przez EA. W odróżnieniu od THPS obserwujemy grę niemal z poziomu gruntu, co daje świetny feeling deski. W dodatku od pierwszych sekund widać, że gra Skate stawia na zdecydowanie bardziej realistyczne podejście do tematu. W grze nie zobaczymy szalonych combosów, ani przeskakiwania ponad płonącą lawą, a spotkanie z byle barierką czy większym krawężnikiem skończy się dla naszego deskorolkarza nader boleśnie.

Jeśli Skate to nadal zbyt zręcznościowa gra, zapraszam do Skater XL – siłą gry jest zupełnie nowatorskie podejście do sterowania. Gałka na padzie odpowiadają stopom naszego deskorolkarza, co w niezwykle rzeczywisty sposób oddaje zachowanie człowieka na desce. Wybijamy się przesuwając dany analog w dół i puszczamy natomiast, dodanie do tego stuknięcia w bok drugiej gałki sprawia, że wykonamy trick. Brzmi to bardzo łatwo, ale nie dajcie się zwieść – to gra dla prawdziwych wyjadaczy. 

Spragnionych zupełnie innego rodzaju deskorolkowania zapraszam do serii OlliOlli, gdzie nasz dwuwymiarowy skater pędzi w prawo po równie dwuwymiarowej mapie i nie może się zatrzymać. W międzyczasie gracz ma za zadanie wykręcić jak największa ilość tricków bądź zebrać znajdźki. Miłe, fajne, odstresowujące. 

Skater XL
Źródło: wall.alphacoders.com

Źródło obrazka głównego – vans.com

2
1

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.