Recenzje

30.05.2022 12:35

iiyama G-Master GB3266QSU-B1 Red Eagle – recenzja monitora z panelem VA i 144 Hz

Monitory
12
0
1
12
0

iiyama G-Master GB3266QSU-B1 Red Eagle ma aż 32 cale i może pochwalić się matrycą VA z odświeżaniem 144 Hz. Czy warto kupić ten monitor?

W ostatnich latach furorę robią przede wszystkim panele VA i choć w przeszłości takowe lądowały przede wszystkim do telewizorów, dziś nikogo nie dziwi, jeśli zauważy tego rodzaju LCD w monitorze gamingowym. Tych na rynku jest całe mnóstwo, bo wybijają się przed szereg ze względu na jedną ogromną zaletę, której brakuje innym panelom – wysoki kontrast. Tak, jedynymi aktualnie produkowanymi matrycami o wyższym kontraście od VA jest OLED, a jak wiemy, te ze względu na niską trwałość, jeszcze długo nie znajdą miejsca w naszym domu. Jak bohater dzisiejszej recenzji sprawdzi się w przekrojowych testach i czy warto go kupić? Przekonajmy się.

Sprawdź też: iiyama G-Master GB2570HSU-B1 Red Eagle – recenzja monitora z matrycą IPS i 165 Hz

Specyfikacja

Iiyama G-Master GB3266QSU-B1 Red Eagle to monitor dla graczy o przekątnej 31,5”, rozdzielczości 2560 x 1440 pikseli, częstotliwości odświeżania 144 Hz wykonanym w technologii VA (Vertical Alignment). Ta bezpośrednio odpowiada za wysoki kontrast i nie inaczej jest w tym przypadku, ponieważ otrzymujemy wartość statyczną 3000:1. Nie zabrakło też niskiego czasu reakcji 1 ms (MPRT), maksymalnej jasności na poziomie 400 nitów, 2x HDMI 1.3 i 2.0, 2x DisplayPort 1.2, 4x USB (2x 3.0 i 2x 2.0) oraz portu minijack 3.5 mm. Na papierze szykuje się więc istne szaleństwo.

iiyama G-Master GB3266QSU-B1 Red Eagle – Specyfikacja:

  • Przekątna: 31,5”
  • Rozdzielczość: 2560 x 1440 pikseli (UWQHD)
  • Gęstość pikseli: 93,24 ppi
  • Typ: VA, zakrzywiony
  • Powłoka: Antiglare
  • Jasność maksymalna: 400 nitów
  • Kontrast: 3000:1
  • Czas reakcji: 1 ms (MPRT)
  • FreeSync: Tak, FreeSync Premium z LFC
  • Złącza: 2x HDMI (1,3 i 2.0), 2x DisplayPort 1.2, 4x USB (2x USB 3.0 i 2x USB 2.0), minijack
  • Waga: 9 kg

Budowa, jakość wykonania i ergonomia

Jeśli chodzi o montaż, tutaj wymagane jest od użytkownika sięgnięcie po wkrętak (dołączony w zestawie). Producent iiyama, znany przecież ze stosowania beznarzędziowego systemu montażu elementów monitora, nie pokusił się tym razem o takowe. Tak czy inaczej, zebranie zestawu w całość nie zabiera zbyt dużo czasu, dlatego przejdźmy do konkretów. Monitor prezentuje się wyśmienicie. Mamy tutaj do czynienia z typowym dla iiyamy, nowoczesnym minimalizmem. Nie znajdziemy żadnych gamingowych wstawek, tylko czerń, wąskie ramki po bokach i lekko niewidoczne z przodu logo na pleckach. Według nas taki design może się jak najbardziej spodobać.

wygląd iiyama G-Master GB3266QSU-B1 Red Eagle
Wygląd iiyama G-Master GB3266QSU-B1 Red Eagle jak najbardziej może się podobać

Nie możemy się przyczepić do jakości wykonania. Spasowanie elementów, szczególnie w zakrzywionych monitorach, musi być absolutnie topowe, bo całość jest zazwyczaj pod ciągłym napięciem i źle montowana w konkurencyjnych produktach. Tym razem jednak cała konstrukcja, pomimo swoich gabarytów, jest odpowiednio stabilna i za to należy się plus.

Sprawdź też: iiyama G-Master GB3467WQSU-B1 Red Eagle – recenzja monitora 21:9

Stabilność całości ma swoje podłoże przede wszystkim w dołączonej do zestawu ergonomicznej podstawie. Otrzymujemy z nią możliwość regulacji wysokości monitora w zakresie 120 mm, obrotu o 45 st. w obie strony i kąta nachylenia (3 st. w dół i 22 st. w górę). Co ciekawe, monitor oficjalnie nie wspiera trybu portretowego, pomimo tego, że wyświetlacz da się przekręcić o 90 st, ale tylko w momencie, kiedy jest nachylony pod odpowiednim kątem. Nie można go zatem ustawić prostopadle do naszych oczu, co zapewne było głównym powodem, dla którego takowa opcja nie znalazła się w specyfikacji. Pomijamy tutaj sens wykorzystania zakrzywionego monitora w trybie portretowym, ale pomyśleliśmy, że taka ciekawostka może kogoś zainteresować. Tak czy inaczej, podstawę można zupełnie pominąć, ponieważ monitor posiada standard VESA 100 x 100 mm, a zatem nie napotkamy żadnych problemów, jeśli będziemy chcieli zainstalować go na dedykowanym uchwycie.

Wszystkie złącza umieszczono na tylnym panelu, równolegle do matrycy. Do dyspozycji mamy całą gamę przydatnych portów, w których skład wchodzi HDMI, DisplayPort, jack 3.5 mm oraz USB wraz z HUB-em. Jeśli chodzi o ten pierwszy typ złącza, otrzymujemy dwa – jedno HDMI 2.0, a drugie HDMI 1.4, które maksymalnie wspiera zaledwie 2560 x 1440 @75 Hz. Na szczęście dwa złącza USB 3.0 znajdują się również z boku obudowy matrycy, dlatego mamy do nich bardzo dobry dostęp i takie rozwiązanie sobie jak najbardziej chwalimy. Warto też wspomnieć o tym, że zasilacz jest typu zewnętrznego, a więc do monitora podłączamy zaledwie niewielką końcówkę. Oznacza to kolejny element plączący się pod naszym biurkiem, ale w razie problemów z zasilaniem, takie rozwiązanie jest dużo łatwiejsze w naprawie/wymianie, a więc coś za coś.

Wbudowane natomiast są głośniki i choć mocy im odmówić nie można (5W RMS), mogą nie zachwycać jakością dźwięku. Tak, jak zresztą w wielu, a właściwie praktycznie wszystkich monitorach, wbudowane audio nadaje się co najwyżej do odtwarzania dźwięków systemowych i odsłuchiwania filmików w serwisie YouTube. Dobrze, że są, ale o imprezach z ich udziałem, czy nawet głośniejszym odsłuchu można zapomnieć.

iiyama G-Master GB3266QSU-B1 Red Eagle od tyłu
iiyama G-Master GB3266QSU-B1 Red Eagle ma świetną i bardzo stabilną podstawę

Kolory i kontrast

Przypomnijmy, że mamy do czynienia z monitorem wyposażonym w matrycę VA (Vertical Alignment), zdolnym do 8-bitowego przetwarzania kolorów (16,7m odcieni). Wyniki dla popularnych standardów profesjonalistów raczej nikogo nie usatysfakcjonują, chyba że ograniczą się do sRGB, ale jak na typowo gamingowe urządzenie, są przyzwoite. Monitor zanotował 94,3% pokrycie gamutu sRGB przy całkowitej objętości przestrzeni na poziomie 102,3%. Przy Adobe RGB jest to już odpowiednio 68,9% przy objętości 70,5%, a przy DCI-P3 72,4% dla obu. Nie mamy tu do czynienia z szerokogamutowym monitorem, ale w tym segmencie rzadko takowy otrzymujemy. Najważniejszy jest gaming, ale do tego przejdziemy nieco później.

Fabrycznie monitor z ustawioną luminacją na 50% notuje wysoką jasność, rzędu 265 nitów dla bieli, a także 0,069 nita dla czerni. Warto zauważyć, że kontrast w tym wypadku wynosi imponujące 3810:1, co jest wartością nieosiągalną ani dla TN, ani dla IPS i nawet wyższą niż standardowa, znajdują się w innych panelach typu VA. Oczywiście nadal startu do OLED nie ma, ale to raczej tylko ciekawostka. Temperatura barwowa jest jednak wyraźnie odchylona w stronę cieplejszego odcienia, gdyż wynosi 5767K (idealna wartość wynosi 6500K). Pochwalić natomiast trzeba średnią wartość błędu Delta E, gdyż ta wynosi zaledwie 1,9. Nawet maksymalny błąd, który oscyluje w granicach 4,65 nadal trzeba uznać za wynik dobry. Rzadko spotykamy taką sytuację w monitorach dla graczy.

Sprawdź też: iiyama G-Master G2560HSU i GB2560HSU-B3 – test monitorów dla graczy z matrycą TN

Urządzenie jest podatne na kalibrację i z łatwością pozwala uporać się z większością jego niedoskonałości w zakresie odwzorowania kolorów. W trakcie przeprowadzania takiej operacji, wyszła natomiast chyba największa jego wada, ponieważ minimalna jasność (suwak ustawiony na 0%) oznacza aż 190 nitów, przez co nie mogliśmy nawet zejść do pożądanej przy kalibracji wartości 120 nitów. Do tego wrócimy jeszcze w trakcie omawiania podświetlenia, ale już teraz napiszemy, że monitor może być praktycznie nie do użytku, jeśli przez pryzmat weźmiemy nocnych marków. Monitor natomiast wspiera podstawową obsługę HDR (VESA DisplayHDR 400), więc pomimo tego, że jest, efekt należy zaliczyć do subtelnych. Dla tych, którzy koniecznie chcą wypróbować HDR, konieczna jest inwestycja w szerokogamutowy model o wyższej szczytowej jasności.

Kąty widzenia i podświetlenie

Wbrew temu, co zdają się nam sugerować producenci, panele VA pod względem kątów widzenia, pomimo tego, że znacznie lepszych niż w TN, znacząco odstają od tego, co zauważyć możemy w przypadku matryc IPS. Wyświetlacze z panelami VA przy odchyleniu przeważnie nie przekłamują kolorów, ale tracą kontrast i dokładnie taka sama sytuacja zaistniała w testowanym przez nas modelu. Przy 50-55 stopniach odchylenia nie odczujemy żadnego dyskomfortu w każdej z płaszczyzn, ale powyżej tego progu czerń zaczyna wyraźnie tracić głębię, która ucieka w stronę stalowej szarości. Nie powinno to jednak stanowić problemów, ponieważ monitor jest zakrzywiony, co z góry zazwyczaj przekreśla użytkowanie w kilkuosobowych seansach filmowych.

Sprawdź też: iiyama G-Master G2740QSU Black Hawk – test niedrogiego monitora QHD dla graczy

Monitor korzysta z podświetlenia W-LED oraz przetwornicy DC-DC, czyli operuje na modelu Flicker-Free. Nie zauważymy więc żadnego migotania obrazu, co potwierdza weryfikacja poprzez nagranie kamerą smartfona w 960 fps. Alternatywnie możemy jednak skorzystać z trybu stroboskopowego MBR, ale korzystanie z niego ogranicza nas do jasności na poziomie maksymalnie 333 nitów. Wartość ta jest wyższa niż mogłoby się to wydawać, ale nadal niższa niż maksymalnie wspierana przez monitor. A skoro już przy tym jesteśmy, maksymalna wartość jasności urządzenia wyniosła 396 nitów, co jest zaledwie o 4 nity mniej, niż podaje producent. Wynik owszem, rewelacyjny, ale wiąże się z tym również ogromny problem.

Problemem jest wspomniana wcześniej jasność minimalna, bo wartość dla niej wynosi aż 192 nity, co jest astronomiczną wręcz liczbą, jeśli przez pryzmat weźmiemy nocne użytkowanie monitora, gdzie nasze oczy dostosowują się do otaczającej nas ciemności. Taki dysonans może zdecydowanie powodować zmęczenie, a czasem wręcz niemożność użytkowania urządzenia z powodu najzwyklejszego uczucia bólu. Przyczepić musimy się również do równomierności samego podświetlenia, ponieważ odchylenia miejscami sięgają ponad 20%, a w naszym egzemplarzu najgorzej wypadały dolne narożniki. Pamiętajmy jednak, że im większa matryca LCD, tym większe odchylenia względem centralnego punktu i zdecydowana większość konsumenckich monitorów ma tego typu problemy, choć przeważnie w mniejszym stopniu.

iiyama G-Master GB3266QSU-B1 Red Eagle – kąty widzenia
Kąty widzenia w matrycach VA nie są z reguły idealne, ale przy zakrzywionym monitorze i tak odpadają wspólne seanse

Gaming

Docieramy w końcu do najważniejszej naszym zdaniem kwestii – możliwości w grach komputerowych. iiyama G-Master GB3266QSU-B1 należy wszak do tej kategorii i stąd wszystkie wymienione (no prawie) wady, można wrzucić do skrzynki z napisem „to akurat mnie nie interesuje”. Jak zatem wypada w gamingowych scenariuszach? Ostrość obrazu w ruchu jest przez wielu uważana za bardzo ważny aspekt monitora, dlatego też użytkownicy decydowali się w przeszłości na wyświetlacze z matrycą TN, którą takową wręcz gwarantuje już na poziomie technologicznym. VA natomiast wyraźnie ustępuje im pola, ponieważ w większości przypadków, nawet pomimo odpowiednio wysokiej częstotliwości odświeżania, obraz w ruchu wyraźnie smuży.

Nie inaczej jest w wypadku bohatera dzisiejszego artykułu. Wyraźnie smużenie można zaobserwować już gołym okiem, ale na szczęście do dyspozycji otrzymujemy specjalnie przygotowane tryby overdrive (-2 do +2). Uczulamy jednak na tryby najwyższe, ponieważ pomimo tego, że faktycznie niwelujemy efekt smużenia, na ekranie pojawiają się wyraźne artefakty – overshoot. W tym wypadku najlepiej używać standardowego profilu, czyli 0.

Alternatywą jest MBR, czyli tryb stroboskopowy, który ma za zadanie podświetlać matrycę tylko wtedy, kiedy jej piksele są gotowe do wyświetlenia kolejnej klatki obrazowej. Technologia diametralnie poprawia wrażenie ostrości i iiyama zasługuje na pochwały w jej implementacji. Mamy możliwość jej regulacji w pięciostopniowej skali i choć największą jej wadą może być wyraźne zmniejszenie maksymalnej jasności, przyda się w dynamicznych rozgrywkach sieciowych. Nie ma jednak róży bez kolców, ponieważ MBR ustawia stałą wartość częstotliwości odświeżania ekranu, a więc FreeSync zostaje w tym wypadku wyłączony. Do tego dochodzi również kwestia naszych oczu. Co bardziej wrażliwi mogą odczuwać wyraźny dyskomfort w trakcie używania trybu MBR.

Sprawdź też: iiyama G-Master GB2470HSU-B1 i GB2770HSU-B1 Red Eagle – test monitorów dla graczy z panelem IPS

Reklama

Jeśli chodzi o wspomniany wcześniej FreeSync, tutaj nie zanotowaliśmy żadnych problemów. Technologia działa w zakresie od 48 Hz do 144 Hz, ale na szczęście jest jeszcze LFC, który limity te niweluje. FreeSync działał również bez zarzutu na kartach graficznych NVIDIA GeForce (wspieranych), ale należy wspomnieć, że tak, jak zawsze zresztą, tylko za pomocą przewodu DisplayPort. Ten otrzymujemy na szczęście z zestawem. Jeśli chodzi natomiast o input lag, w siedmiu na dziesięć przeprowadzonych prób, wartość zamknęła się w czasie 8 ms. Biorąc pod uwagę fakt, że budżet na ramkę dla 144 Hz wynosi 6,9 ms, opóźnienie nie powinno być odczuwalne, choć nadmienić trzeba, że zarówno panele TN, jak i IPS, notują wyraźnie lepsze rezultaty.

Podsumowanie

G-Master GB3266QSU-B1 Red Eagle to gamingowy monitor skierowany do zdecydowanie bardziej wymagających użytkowników, ale ten nie jest bez wad. Największe wrażenie wywrze przekątna, rozdzielczość i kontrast, a więc idealnie nada się do gier dla pojedynczego gracza, gdzie fabuła oraz ogólna immersja płynąca z rozgrywki odgrywa najważniejszą rolę. Potknięcia dotyczą przede wszystkim samej technologii, ponieważ VA pod pewnymi względami ustępuje zarówno IPS, jak i TN. Tym aspektem jest niewątpliwie czas reakcji matrycy, który może zdecydowanie przeszkodzić przed uzyskaniem idealnie ostrego obrazu w najbardziej dynamicznych grach sieciowych nastawionych na rywalizację. Monitor trzeba jednak pochwalić za jakość wykonania i dobre, jak na ten segment, odwzorowanie barw oraz niski średni błąd Delta E.

Największym problemem zdaje się być minimalnie wspierana jasność monitora, która wyraźnie wybiega ponad normę. Mowa tutaj o wartościach, które z powodzeniem można wykorzystać w trakcie dnia. O tym już pisaliśmy, ale jeszcze raz powtórzymy – nocne marki mogą mieć ogromne problemy z akceptacją tak wysokiej jasności w zaciemnionych pomieszczeniach. Input lag wypada jednak poprawnie, choć bez większych rewelacji, jest tryb stroboskopowy, który pozbywa się smużenia, wysoka częstotliwość odświeżania i względnie niska cena. W kwocie do 1800 zł jak najbardziej warto, szczególnie do gier dla pojedynczego gracza.

12
0

Podziel się:

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.